Okres niewoli narodowej 1772-1918

autor: MIECZYSŁAW ADAMCZYK

Wieś w zmienionych warunkach

Rok 1770 rozpoczynał nowy okres w dziejach wsi, inny pod wieloma względami od poprzedniego. Trwał on 149 lat i związany był z obcym panowaniem. Wzrosły wtedy wydatnie ingerencja władz w wewnętrzne sprawy gromady oraz świadczenia na rzecz państwa zaborczego i jego armii.

Od Galicji odłączono starostwo spiskie z jego 16 dość zamożnymi miastami, z którymi szaflarzanie utrzymywali tradycyjnie ożywione kontakty handlowe. Na jego terenie, w Podolińcu, znajdowała się jedyna w byłym powiecie sądeckim szkoła średnia z kursem filozoficznym. Poza Galicją znajdował się także przez pewien czas (w latach 1772-95 i 1809-46) Kraków, główny ośrodek gospodarczy i szkolny Małopolski Zachodniej, z którego targami mieszkańcy wsi kontaktowali się również często. Przecięcie granicami polityczno-celnymi drogi handlowej do Gdańska ograniczyło możliwości zbytu miejscowych towarów. Złe skutki przynosiło wiązanie gospodarki Galicji z organizmem gospodarczym monarchii austriackiej. Lepiej rozwinięte prowincje czesko-niemieckie zalewały bowiem miejscowy rynek swoimi wyrobami przemy­słowymi, podkupując słaby przemysł krajowy. Węgry natomiast zarzucały go swoimi tanimi produktami pochodzenia rolnego i leśnego. Niektóre towary, jak np. sól czy tytoń, objęto monopolem państwa, a na inne podniesiono znacznie stawki celne. Osoba udająca się w podróż w obrębie państwa austriackiego i samej Galicji musiała posiadać paszport.

Zarazem jednak władze zaborcze ukróciły samowolne rekwizycje wojskowe i działalność band rabunkowych, które u schyłku rządów Rzeczypospolitej stanowiły prawdziwe plagi tamtych okolic. Seria patentów cesarskich ograniczyła ustawowo poddaństwo chłopów, ich ucisk i wyzysk przez panów gruntowych oraz zwiększyła ich uprawnienia do posiadania mienia. Chłopi dóbr królewskich mieli wprawdzie w czasach Rzeczypospolitej prawo zaskarżania krzywdzących decyzji dworu, po 1772 r. władze państwowe stały się jednak w daleko większym stopniu czynnikiem rozjemczym między nimi a panem gruntowym i bardziej konsekwentnym egzekutorem swoich decyzji.

W polityce władz austriackich wobec Galicji da się wyróżnić dwie fazy. Pierwsza z nich, obejmująca lata 1772 – 1866, stała pod znakiem rządów biurokracji absolutnego państwa. Nie licząc się z tradycjami i aspiracjami ludności polskiej, narzucała jej ona obce wzory i rozwiązania, usiłując równocześnie zgermanizować jej światłe warstwy społeczne. Rok 1867 rozpoczął drugą fazę, zwaną erą autonomiczną. Widocznej poprawie uległo wtedy położenie ludności polskiej, a zacofana dotąd Galicja wykazywała powolny wprawdzie, ale widoczny rozwój.

Pod względem administracyjnym Szaflary należały w latach 1773-75 do dystryktu nowotarskiego w okręgu wielickim. W 1775 r. włączono go do dystryktu sądeckiego. Ten ostatni przemianowano w 1782 r. na obwód sądecki, podporządkowany Gubernium Lwowskiemu. W jego obrębie utworzono w 1854 r. powiat nowotarski, w skład którego weszły m.in. Szaflary. Powiększany w latach następnych, po zniesieniu obwodu sądeckiego, stał się od 1867 r. powiatem, podporządkowanym władzom zachodniogalicyjskim. Stan ten utrzymywał się do końca omawianego okresu.

LUDNOŚĆ

Tabela 2: Liczba mieszkańców wsi w latach 1777 – 1901

Rok

Liczba mieszkańców

Stopa wzrostu

1777

506

100,0

1787

742

146,6

1807

845

170,0

1824

888

175,5

1846

1021

201,8

1857

895

176,9

1870

908

179,4

1901

1069

211, 3

 Z powyższych danych wynika, że w samych tylko latach 1777 – 1901 liczba mieszkańców wsi powiększyła się o 563 osób, tj. 0 111,3%. Najszybszy przyrost naturalny ludności miał miejsce od schyłku lat siedemdziesiątych XVIII w. do początków lat czterdziestych XIX stulecia. Ze 123 w 1777 r., liczba domów w Szaflarach wzrosła do 136 w 1787, 165 w 1807 i 180 w 1857. Powiększyła się zatem w latach 1777 – 1857 0 46,3%. Ich wolniejszy wzrost od liczby ludności, sprawiał, że ilość osób przypadających na 1 dom zwiększyła się z 4,1 w 1777r., do 5,5 w 1787 r. Później jednak, głównie na skutek spadku wskaźnika dzietności rodzin, obniżyła się do 5,1 w 1807 i 5,0 w 1857. Była jednak nadal dość wysoka.

Z dokumentów majątkowych chłopów wynika, że przez szereg lat omawianego okresu rodziny we wsi były przeważnie wielopokoleniowe. Obok rodziców i dzieci (nierzadko z drugiego i trzeciego małżeństwa), należeli do nich również dziadkowie i krewni, np. ciotka czy wuj. Nic więc dziwnego, że dość często liczyły one 6-8 i więcej osób. Z upływem lat ich liczebność zmniejszała się jednak, choć jeszcze u schyłku I połowy XIX w. należała nadal do znacznych. Przykładowo, w 20 rodzinach proszących w 1847 r. o wsparcie w ziarnie na wysiew, wynosiła przeciętnie 5,4 osób.

Tabela: 3 Liczba ślubów, urodzeń i zgonów w Szaflarach w latach 1839-1918

Rok

Ślubów

Urodzonych

Noworodków na 1 małżeństwo

Zgonów

Przyrost, ubytek w :

Liczb. Bezwz.

%

1839

34

1840

44

1841

29

1842

45

1843

43

22

+21

+52,4

1844

27

44

-17

-63,0

1845

35

35

0

0,0

1846

26

40

-14

-53,8

1847

38

105

-67

-176,3

1848

10

88

-78

-780,0

1849

39

68

-29

-74,4

1850

28

18

+10

+35,7

1851

35

17

+18

+51,4

1852

15

25

-10

-66,7

1853

28

15

+13

+46,4

1854

22

19

+3

+13,6

1855

19

18

+1

+5,3

1856

31

10

+21

+67,7

1857

26

21

+5

+19,2

1858

30

14

+16

+53,3

1859

25

33

-8

-32,0

1860

38

16

+22

+57,9

1861

33

35

-2

-6,1

1862

39

19

+20

+51,3

1863

28

29

-1

-3,6

1864

38

10

+28

+73,7

1865

31

16

+15

+48,4

1866

29

17

+12

+41,4

1867

39

28

+11

+28,2

1868

38

21

+17

+44,7

1869

30

17

+13

+43,3

1870

9

42

4,7

25

+17

+40,5

1871

6

19

3,2

30

-11

-57,9

1872

2

32

16,0

19

+13

+40,6

1873

5

33

6,6

43

-10

-30,3

1874

16

32

2,0

15

+17

+53,1

1875

8

40

5,0

19

+21

+52,5

1876

8

34

4,3

24

+10

+29,4

1877

6

34

5,7

34

0

0

1878

32

38

-6

-18,8

1879

6

27

4,5

30

-3

-11,1

1880

8

37

4,6

47

-10

-27,0

1881

8

37

4,6

28

+9

+24,3

1882

8

33

4,1

25

+8

+24,2

1883

3

25

8,3

12

+13

+52,0

1884

9

35

3,9

40

-5

-14,3

1885

5

25

5,0

23

+2

+8,0

1886

4

36

9,0

16

+20

+55,6

1887

8

22

2,8

19

+3

+13,6

1888

12

29

2,4

39

-10

-34,5

1889

3

50

16,7

22

+28

+56,0

1890

10

34

3,4

22

+12

+35,3

1891

9

45

5,0

34

+11

+24,4

1892

6

37

6,2

41

-4

-10,8

1893

11

51

4,6

23

+28

+54,9

1894

7

27

3,9

18

+9

+33,3

1895

9

40

8,0

38

+2

+5,0

1896

7

44

6,3

31

+13

+29,5

1897

8

32

4,0

40

+8

+25,0

1898

8

48

6,0

31

+17

+33,4

1899

10

44

4,4

44

0

0

1900

12

48

4,0

38

+10

+20,8

1901

10

48

4,8

37

+11

+22,9

1902

6

37

6,2

29

+8

+21,6

1903

12

33

2,8

33

0

0

1904

9

36

4,0

26

+10

+27,8

1905

8

35

4,4

32

+3

+8,6

1906

6

38

6,3

33

+5

+13,2

1907

5

31

6,2

28

+3

+9,7

1908

4

34

8,5

23

+11

+32,4

1909

5

50

10,0

27

+23

+46,0

1910

10

27

2,7

22

+5

+18,5

1911

2

27

13,5

21

+6

+22,2

1912

9

29

7,3

32

-3

-10,3

1913

4

35

8,8

17

+18

+51,4

1914

2

39

19,5

33

+6

+15,4

1915

26

24

+2

+7,7

1916

5

12

2,4

20

-8

-66,7

1917

6

22

3,7

19

+3

+13,6

1918

11

22

2,0

33

-11

-50,0

Liczbę ślubów, urodzeń i zgonów w Szaflarach w latach 1839 – 1918 przedstawia tabela 3(-). Wynika z niej m.in., że liczba ślubów wynosiła w latach 1870 – 1918 przeciętnie 7,0 w ciągu roku. Na 1 zawierane małżeństwo przypadało wtedy 4,9 noworodków, a więc stosunkowo dużo. W latach 1843 – 1918 rodziło się we wsi przeciętnie 32,9 dzieci rocznie. Krańcowo liczby te wahały się jednak od 10 w 1848 r. , do 51 w 1893. W tym samym czasie marło rocznie 28,9 osób, przy czym krańcowo od 10 w 1856 i 1864 do 105 w 1847 r. W ciągu 76 lat (1843 – 1918), 52 było z dodatnim przyrostem naturalnym. Stanowiło to 68,4%»ch ogółu. W 4 przypadkach (5,3%) przyrost był zerowy, a w 20 (26,3%) ujemny. Ten ostatni pokrywał się zwykle z latami nieurodzajów, głodu, epidemii chorobowych, niepokojów i wojen. Zwracają uwagę zwłaszcza lata 1844-49, kiedy to głód i zarazy dziesiątkowały ludność. Szczególnie tragiczne były dwa spośród nich. W 1847 r. trupy ludzi znajdowano w opłotkach domów, przy drogach, na polanach i lasach, dokąd resztkami sił udawali się w nadziei znalezienia czegokolwiek do zjedzenia. W Szaflarach urodziło się wtedy 39 osób, zmarło natomiast 105. W następnym przyszło na świat tylko 10, a zmarło 88.

Wieś zamieszkiwała nadal ludność polska obrządku rzymskokatolickiego. Pierwsi Żydzi pojawili się później. W 1850 r. żyły we wsi 2 rodziny wyznania mojżeszowego, tj. Salomona Steinera i Mosze Langera. Utrzymywały się z prowadzenia szynku, dzierżaw i drobnego handlu. W latach następnych ich liczba zaczęła jednak wzrastać. Nie słyszymy natomiast o stałym pobycie we wsi Cyganów. Wiadomo jednak, że w 1854 r. 11 osób tej narodowości mieszkało w pobliskim Białym Dunajcu.

W miarę wzrostu liczby mieszkańców i kurczenia się rezerw wolnej ziemi, pogłębiał się proces ich rozwarstwienia społecznego. Zwiększała się liczba osób biednych. W 1847 r. było we wsi 5 żebraków bez środków do życia. W dobrach szaflarskich najwięcej ich posiadały wtedy Bańska (26) i Skrzypne (20). Konskrypcja z 1807 r. wymienia we wsi 43 chałupników i zagrodników, a inwentarz z 1811 r. 40. W 1855 r. pracowało u zamożnych gospodarzy 38 sług.

Warunki mieszkaniowe

Jakość mieszkań i ich wyposażenie zależały od stopnia zamożności danego chłopa. Bogatsi budowali domy z grubych bali, a dachy kryli gontem. Chaty mniej zamożnych gazdów były wznoszone również z drzewa drągowinowego, a biedoty posiadały także ściany z desek wypełnionych w środku trocinami. Ich dachy kryto tarcicą i słomą.

Uboższe rodziny dysponowały zwykle 1 izbą, z sionką, lecz bez komory. Średniozamożni mieli także komorę. W domach o 2 izbach, tzw izba czarna służyła za mieszkanie, biała zaś, przeważnie bez pieca, stanowiła, stanowiła skład ubrań, żywności, zboża i niektórych przedmiotów. W izbie mieszkalnej od pieca z kamienia komin prowadził tylko do powały, a dalej dym rozchodził się po poddaszu. Przy silniejszym wietrze snopy iskier wydobywały się powyżej powały, grożąc pożarem. Dlatego nie wolno było wtedy palić na ognisku, co ogłaszał chodzący po wsi dobosz, bijąc w bęben.

Austriackie przepisy budowlane i przeciwpożarowe sprawiły, że z upływem lat malała liczba chat nie posiadających komina, gdzie dym z paleniska unosił się ku uchylonemu otworowi w powale, a ściany były czarne od sadzy. Uposażenie mieszkania składało się ze stołu, stołków, lawy przy piecu do spania. Ubrania wieszano na żerdce przymocowanej do belek przy suficie. W zamożniejszych domach pieniądze, dokumenty i inne cenne przedmioty przechowywano w kuferku z metalowymi okuciami i zamkiem, a w biedniejszych w komorze na tzw wyżce. Wzdłuż ścian, za drewnianą listwą, znajdowały się obrazy religijne, a w pobliżu pieca, na specjalnej półce, misy, łyżki i dzbanki gliniane. Meble, w tym szafy i łóżka z ozdobnymi wezgłowiami, zaczęły się upowszechniać w chatach chłopskich dopiero u schyłku XIX w.

Zimą, podczas silnych mrozów, w izbie mieszkalnej przetrzymywano ptactwo i zwierzęta gospodarskie, a wiosną młode kurczęta, gęsi i kaczki. Okna w domach były małe, nie zawsze można je było otwierać, a wietrzenie pomieszczeń należało raczej do rzadkości. Niski był także poziom higieny osobistej ludności oraz jakość jej pożywienia.

Liczbę domów w Szaflarach w 1820 r. I znajdujących się w nich pomieszczeniach przedstawia tabela 4.

Tabela 4: Liczba domów i Pomieszczeń mieszkalnych w Szaflarach w 1820 r. oraz ich posiadaczy

Liczba domów i pomieszczeń

Posiadaczy:

Liczba

%

Posiada 1 izbę bez komory

56

36,1

Posiada 1 izbę z komorą

36

23,2

Posiada 2 izby

55

35,5

Posiada 3 izby

3

1,9

Posiada 4 izby

4

2.6

Posiada 5 izb

Posiada 6 izb

Posiada 7 izb

Posiada 8 izb

Posiada 9 izb

1

0,7

Posiada 10 izb

Ogółem

155

100,0

Rodzin nie mających domu

10

6.5

Z danych wynika, że w końcu drugiej dekady XIX w. Blisko 60% ogółu domów mieszkalnych w Szaflarach miało tylko 1 izbę, przy czym 36,1% bez komory. 35,5% chat posiadało 2, a 4,5% 3-4 izb. Dziewięcioma izbami dysponował miejscowy dwór. Dziesięć rodzin, tj 6,5%, nie posiadało swojego domu. Ogólnie więc warunki mieszkaniowe ludności były wtedy dość trudne. Z upływem czasu ulegały pewnej poprawie. Przybywało domów dwuizbowych z kominami, wyposażonych w niektóre meble i rosnącą liczbę artykułów pochodzenia rynkowego, w tym zakupywanych na targach węgierskich. Pod koniec omawianego okresu pojawiły się też we wsi pierwsze budowane oddzielnie izby letnie, czyli tzw. koliby.

Trudne warunki mieszkaniowe większości rodzin, niski poziom higieny, złe żywienie i pielęgnacja niemowląt, nie mówiąc już o nadużywaniu tanich trunków, sprawiły że we wsi było wtedy sporo tzw. sietnioków, czyli kalek fizycznych i osób niedorozwiniętych umysłowo, a w połowie XIX w. również inwalidów wojennych. Dość często można też było spotkać ludzi z wolami.

Użytki gruntowe

Powierzchnię użytków gruntowych na terenie Szaflar w latach 1785-87 i 1868 przedstawia tabela 5:

Tabela 5: Użytki gruntowe we wsi Szaflary w latach 1785-87 i 1868

A. Lata 1785-1787

Posiadacz

Użytki w morgach

Role

Łąki

Pastwiska, krzaki

Lasy

Razem

Dwór

116

53

56

45

270

Gromada

1273

82

167

1522

Ogółem

1389

135

223

45

1792

%

77,5

7,5

12,5

2,5

100,0

B. Rok 1868

Większa własność

101

11

27

74

213

Mniejsza własność

1661

172

298

22

2153

Ogółem

1762

183

325

96

2366

%

74,5

7,7

13,7

4,1

100,0

Z danych zawartych w części A tabeli 5 wynika, że w czasach józefińskich Szaflary sytuowały się w grupie wsi o średniej wielkości areale użytków gruntowych. 77,5% ich ogólnej powierzchni stanowiły grunty orne.

Na drugiej pozycji plasowały się pastwiska i krzaki (12,5%), na trzeciej łąki (7,5%) a na czwartej lasy (2,5%). Zwraca uwagę mała powierzchnia tych ostatnich, wynosząca tylko 45 morgów. Stanowiły one własność dworu. Metryka józefińska nie wykazuje natomiast we wsi gruntów ogrodowych, leżących dłużej odłogów oraz stawów rybnych.

U schyłku XVIII i w początkach XIX w. zostały zagospodarowane ostatnie rezerwy wolnej ziemi nadającej się do uprawy. Rozstrzygnięto spory z sąsiednimi gromadami o tzw. grunty graniczne, użytkowane uprzednio jako wspólne pastwiska. Spowodowało to w konsekwencji znaczny wzrost ogólnego areału użytków gruntowych. W 1868 r., czyli w początkach ery autonomicznej, wynosił on już 2366 morgów. Od czasów józefińskich powiększył się zatem o 574 morgów, tj. 0 32%. W następnych latach wykazywał już stosunkowo niewielkie zmiany. Procentowo, nieznacznemu zmniejszeniu uległa wówczas powierzchnia gruntów ornych. Wzrosła natomiast w grupie pozostałych użytków, w tym lasów, z których 22 morgów nie pozostawało już w posiadaniu dworu.

Widoczną dynamikę wzrostu wykazywała własność chłopska, spadkową natomiast dworska. O ile bowiem łączny areał gruntów należących do pierwszej z nich powiększył się w latach 1785-87 i 1868 0 631 morgów, czyli o 41,4%i, to w drugiej zmniejszył się w tym czasie o 57 morgów, tj. 0 21%.

Przedstawiona wyżej struktura użytków gruntowych wyznaczała kierunki „specjalizacji” produkcyjnej, zwłaszcza gospodarstw chłopskich. Podstawową rolę odgrywała w niej polowa produkcja roślinna i chów zwierząt. Znikomą natomiast gospodarka leśna. Pasterstwem mogła zajmować się tylko niewielka grupa chłopów, głównie współposiadaczy sołectwa.

Gospodarka chłopska

Jak już wspomniano wyżej, podstawową rolę w gospodarce chłopskiej odgrywała produkcja roślinna. Do 1848 r. od 1/3 do 1/4 ogółu przeznaczonych na ten cel gruntów stale ugorowało. Im bardziej podmokły był dany grunt, tym węższe orano na nim zagony i tym więcej było oddzielających je bruzd. Służyły one do zbierania nadwyżek wody z opadów atmosferycznych i plewienia upraw na zagonach. W rozdrabnianych wciąż gruntach coraz więcej powierzchni zajmowały również miedze. Na tych, oddzielających od siebie poszczególne role, zagrody i grunty innych wsi, zsypywano od lat sterty kamieni zbieranych na polach. Były one w związku z tym dość szerokie.

Według fasji podatkowej z czasów józefińskich, 90,4% powierzchni pól ornych obsiewano owsem, 7,6% jęczmieniem, a 2% żytem. Innych zbóż raczej nie uprawiano. Na gruntach bardziej urodzajnych i położonych bliżej zabudowań, uprawiano ponadto len, groch, bób, nieco kapusty i brukwi, a w ogródkach przydomowych również pasternak. Pierwsze uprawy ziemniaków pojawiły się w dobrach nowotarskich w 1787 r. W gospodarstwach chłopskich na terenie Szaflar upowszechniały się jednak od początków XIX w. Do 1848 r. sadzono ich jednak jeszcze niezbyt wiele. Słaba znajomość wymogów związanych z ich uprawą i przechowywaniem sprawiła, że spora część zbieranych bulw była chora.

Glebę orano płytko, by nie podlegała erozji. Sprzyjało to jej zaperzeniu. Zamiast ciężkiego pługa i ciężkich metalowych bron, używano sochy drewnianej z metalowym lemieszem i lekkich drewnianych bron. Rozbijały one słabo skiby, zwłaszcza trawiaste i bardziej zachwaszczone. Trzeba je było w związku z tym rozdrabniać dodatkowo motkami. Ziemia była zakwaszona, a ciągła uprawa zbożowa wyczerpywała ją jednostronnie. Źle czyszczone i przechowywane ziarno wschodziło słabo (im gorsza gleba, tym większy musiał być wysiew). W mokrych latach zachwaszczenie pól bywało tak duże, że tylko kilkakrotne plewienie zagonów było w stanie zapewnić wegetację uprawianych roślin.

W tych warunkach zboża wyrastały licho, a plony były na ogół mizerne. Jedno wysiane ziarno dawało przeważnie do 4 ziaren a zbiór przekraczający 6 ziaren uchodził już za dobry. Były jednak i takie lata, w których zbiory nie zwracały nawet wysiewu. W I połowie XIX w., w latach względnych urodzajów, z 1 morga utyskiwano przeciętnie 22,5 korców ziemniaków. Łąki były zwykle jednokośne i dawały mniej wartościowe kwaśne siano. Według wspomnianej już fasji józefińskiej, zbierano go tylko 2 cetnary z 1 morga. Jeszcze mniej wydajne (0,5 – 0,7 cetnara trawy z morga) były grunty pastwiskowe.

Występujący niedobór słomy oraz pasz treściwych i objętościowych, powodował chroniczny deficyt obornika. Nawożono więc regularnie i użytkowano bezugorowo grunty urodzajniejsze i położone bliżej zabudowań. Na dalszych i mniej urodzajnych nawożenie było rzadsze. Tych najlichszych nie nawożono w ogóle. Pastwiska były porośnięte z rzadka jałowcem i krzakami. Prymitywne osuszanie gruntów prowadziło niejednokrotnie do zaburzeń w bilansie wody w glebie, wpływając ujemnie na uzyskiwane plony.

Uwłaszczenie chłopów i ściślejsze wiązanie ich działalności gospodarczej z rynkiem sprzyjało racjonalizacji produkcji rolnej. W II połowie XIX w. wydatnie zwiększył się areał uprawy ziemniaka. Upowszechniała się uprawa koniczyny, a na gruntach przydomowych także buraka pastewnego. Powodowało to wzrost ilości pasz i obornika. Pod koniec omawianego

43 okresu część chłopów stosowała już także nawozy sztuczne. Poprawiało to uzyskiwane plony. Jednakie, na tle dokonującego się wówczas postępu w rolnictwie, poziom polowej produkcji roślinnej, a zwłaszcza zbożowej, był we wsi do 1918 r. dość niski. Działo się tak, mimo iż co najmniej od schyłku XVI w. ściślejsza Nowotarszczyzna należała do terenów o największym deficycie zbóż chlebowych. Od końca XIX w. pogłębiał go dodatkowo rosnący ruch turystyczno-wczasowy. W ekonomicznym uzasadnieniu budowy linii kolejowej z Chabówki do Zakopanego z 1899 r. , mowa jest o tym, że w latach nieurodzajów sprowadzano tam z Węgier zboże i kukurydzę, a z Galicji, obok zboża, także mąkę i wyroby młynarskie. Miały one od lat wysoką cenę na rynku lokalnym. Duże rozdrobnienie gospodarstw nie sprzyjało jednak uzyskiwaniu niezbędnych środków na unowocześnienie produkcji rolnej. Dość wspomnieć, że już w 1811 r. na 1 posiadacza przypadało w Szaflarach przeciętnie tylko 7,3 morgów gruntu. Duża nadwyżka siły roboczej czyniła zresztą takie przedsięwzięcia mało opłacalnymi. Do ich podejmowania na szerszą skalę najbardziej jednak zniechęcała świadomość, iż w miejscowych warunkach klimatycznych i glebowych dochodowa produkcja zbożowa nie miała większych perspektyw rozwojowych.

Znaczącą rolę w gospodarce chłopskiej odgrywał również chów zwierząt. Jego rozmiary i kierunki określał istniejący areał użytków zielonych – głównie łąk i pastwisk – oraz posiadane zasoby pasz treściwych. I jedne i drugie nie należały wówczas w Szaflarach do dużych.

Konskrypcja z 1807 r. wymienia we wsi ogółem 543 sztuk zwierząt, w tym 290 krów, 148 koni, 68 wołów oraz 37 owiec i kóz. Pierwszą pozycję w pogłowiu zajmowały więc w początkach XIX w. krowy, stanowiące 53,4% ogółu wykazanego stada. Na drugiej plasowały się konie (27,3%), na trzeciej woły (12,5%) a na czwartej owce i kozy (6,8%). Na 1 dom przypadało wtedy przeciętnie 3,3 sztuk zwierząt a na 100 mieszkańców 63,9 sztuk. Zwraca uwagę mała liczba owiec i niezbyt duża wołów. Te ostatnie trzymano już przeważnie na opas. Uderza natomiast stosunkowo duża ilość koni. To dość szybkie zastępowanie wołu, jako siły pociągowej, bardziej wymagającym paszowo koniem, świadczy o częstych już wówczas kontaktach czynszowych chłopów szaflarskich z rynkiem. W wyjazdach na bardziej odległe targi i w podejmowaniu prac zarobkowych sprzężajem, w tym usług wozackich, szybszy koń miał bowiem przewagę nad powolnym wołem.

W zestawieniu z pogłowiem zwierzęcym w 41 gminach kameralnych dóbr nowotarskich, przedstawione wyżej dane kształtowały się następująco: pod względem liczebności ogólnego stada, przypadającego na 1 wieś, 1 dom i 100 mieszkańców, Szaflary ustępowały większości tamtejszych miejscowości. Jeśli chodzi natomiast o udział poszczególnych grup zwierząt 44 w stadzie, to znacznie więcej niż w innych wsiach trzymali krów i koni, tylko nieco więcej wołów, a znacznie mniej owiec, zwłaszcza w porównaniu z miejscowościami podtatrzańskimi i niektórymi podgorczańskimi, dysponującymi większym areałem pastwisk wysokogórskich.

W przedstawionym wyżej stadzie zwierząt zaszły w następnych latach widoczne zmiany. W 1846 r. liczyło ono już w Szaflarach 1099 sztuk, w tym 213 koni, 53 wołów, 417 i 416 owiec. W porównaniu z 1807 r., ich łączna liczba powiększyła się aż o 102,4%. Spadek wykazało w tym czasie jedynie pogłowie wołów, największy przyrost natomiast pogłowie owiec. Ten ostatni wiązał się głównie z ówczesną niezłą koniunkturą rynkową na wełnę owczą, która jednak po 1846 r. uległa pogorszeniu. Tak znaczny wzrost ogólnej liczby zwierząt był możliwy m.in. dzięki arendowaniu przez chłopów gruntów. głównie od dworu.

Obydwa podane wyżej wykazy nie wymieniają świń i ptactwa domowego. Pierwszych, ze względu na niedobory pasz treściwych, chowano jednak tradycyjnie niewiele. Ptactwa natomiast sporo i od dawna. Były to przede wszystkim kury i gęsi, od których uiszczano dworowi starą daninę. Jaja i mięso drobiowe znajdowały zbyt na targach zachodniogalicyjskich. Pierze gęsie wysyłano na eksport, w tym przez Gdańsk. Mniej chowano natomiast kaczek, indyków, gołębi czy królików. Takowe trzymano natomiast we dworze i na plebani. Ogólnie, chów zwierząt w Szaflarach miał w początkach XIX w. kierunek mleczno-pociągowo-mięsny. Od ostatniej ćwierci XIX w. zmieniał się jednak stopniowo na mleczno-mięsno-pociągowy. Zanikał wół jako siła pociągowa. Rosła natomiast ilość krów mlecznych.

Zwierzęta pozostające na terenie wsi (część przebywała od wiosny również w Tatrach), wypasano na pastwiskach i gruntach ugorowanych, a po żniwach także na ścierniskach, które orano dopiero wiosną. Ubóstwo paszy powodowało, że zgłodniałe zwierzęta zjadały również szkodliwe zielska, co narażało je na choroby. Zimą były karmione głównie słomą owsianą z dodatkiem siana, plewami i perzem. Tylko świnie, ptactwo domowe, jagnięta i małe cielęta, otrzymywały częściej gotowane łupiny ziemniaczane z domieszką mleka czy otrąb. W latach nieurodzajów żywiono je wszystkim, co tylko zgłodniałe zwierzę mogło zjeść, a więc zbutwiałą słomą ze strzechy, drobnymi gałązkami, igliwem świerków, korą z drzew, wykopywanymi z ziemi korzeniami roślin, zeschłym wrzosem, mchem i torfem. Nie zawsze jednak chroniło je to od śmierci głodowej.

Zwierzęta przetrzymywano często w nieodpowiednich pomieszczeniach. Przykładowo, na 157 posiadaczy gruntowych w 1811 r. mających własne budynki gospodarskie, tylko 37 dysponowało oborami. Pozostali swój dobytek żywy trzymali w szopach, źle zabezpieczonych przed chłodem. Z braku słomy zwierzętom za podściółkę służyły m.in. zeschłe liście, gałązki, kora z drzew i zmiotki z podwórza. Praktykowany był zwyczaj dawania bardziej zamożnym chłopom krów na przezimowanie, w zamian za uzyskiwane od nich mleko. Źle karmione i pielęgnowane zwierzęta odznaczały się przeważnie niskim wzrostem i długą sierścią. Były chude, często chorowały i jałowiały. Ich wydajność produkcyjna należała do niskich. Dość wspomnieć, że mleczność krowy wynosiła wtedy przeciętnie 500 litrów rocznie.

Chłop szaflarski rzadko chował świnie od osesków. Nabywał zwykle podrośnięte już warchlaki od Lachów (Ludność zamieszkała na północ od Gorców) i te dopiero tuczył. Wolce na opas kupował na Węgrzech lub ze stad przepędzanych z Ukrainy na Zachód, głównie do Ołomuńca. Odznaczały się one większym wzrostem od miejscowych. Po konie udawał się na targi do Bochni. Jeśli trudnił się wozactwem lub handlem, najchętniej nabywał większe sztuki, przeważnie pochodzące spoza Galicji. W ostatniej ćwierci XIX w. wzrastała wśród mieszkańców troska o właściwe żywienie i pielęgnowanie zwierząt.

We wsi do końca omawianego okresu trzymano niewiele uli pszczelich, a sadownictwo praktycznie nie istniało. Tamtejszy chłop, jeśli już jadał owoce, głównie suszone, to pochodziły one z Węgier, Sądecczyzny lub targu kleparskiego w Krakowie. Dwór szaflarski próbował, z różnym skutkiem, przeszczepić na miejscowy grunt niektóre drzewa i uprawy ogrodowe. Prof. L. Zejszner, który bywał często na Podhalu, zauważył w 1849 r. , że przy miejscowym pałacu „założony został ogród owocowy, a chociaż drzewa przez kilka lat rosły dobrze, nagle wymarzły jednej zimy. Jednakże truskawki i maliny są tu smaczne i wonniejsze”. Wydaje mi się, że pod wpływem dworu w ogródkach części chłopów zaczęto sadzić krzaki agrestu i malin.

Obok przedstawionych wyżej czynników, niebagatelny wpływ na wyniki uzyskane z polowej produkcji roślinnej i chowu zwierząt, wywierały klęski elementarne. Nawiedzały one Szaflary dość często, zwłaszcza do ostatniej ćwierci XIX w. Przyczyniały się do tego głównie: znaczne odlesienie Kotliny Nowotarskiej i Podtatrza. Od schyłku XVIII w. znajdowały się tam już tylko niewielkie kępy drzew. Coraz bardziej karczowane, dewastowane, ograbiane z mchu, ściółki i spasane rosnącym pogłowiem zwierząt, były też lasy na terenie Tatr, pasma gubałowskiego i Gorców. Sprzyjało to powodziom. Podczas intensywnych i trwających dłużej opadów atmosferycznych, spływająca z odlesionych zboczy woda powodowała erozję płytkiej warstwy bardziej urodzajnej gleby. W okresie od schyłku XVIII w. do początków ery autonomicznej zjawisko to przybierało zastraszające rozmiary. Nawet niewielkie potoki znosiły ze wzgórz duże ilości kamieni i żwiru, zasypując nimi położone niżej grunty.

Skalę dokonywanych zniszczeń powiększały nieumocnione (nawet korzeniami gęściej rosnących drzew i krzewów), brzegi płytkiego koryta Białego Dunajca oraz wadliwie wzniesione budowle wodne (młyny, .tartaki, jazy). Utrudniały one swobodny spływ wezbranych wód, które w związku z tym częściej występowały z brzegów, rujnując najbardziej urodzajne grunty znajdujące się w dolinie tej rzeki.

Tylko w latach 1813 – 1900 miało miejsce na Podhalu ponad 20 większych powodzi. Wynika stąd, że występowały one przeciętnie co 4 lata. Te. mniejsze nawiedzały wieś jeszcze częściej. Do strat w plonach przyczyniały się również wykonywane z opóźnieniem wiosenne prace polowe (obawiano się, aby kiełkujących zbyt wcześnie zbóż jarych i roślin okopowych, nie niszczyły silne przymrozki). Przy chłodniejszym lecie, w warunkach krótkiego okresu wegetacji, uprawiane rośliny dojrzewały z trudem. Przedłużano wiec termin ich zbioru, co nierzadko kończyło się tym, iż zamarzały na pniu i były przysypywane śniegiem, jak np. w latach 1840 i 1842.
Wieś nawiedzały też obfite opady gradu, dokonujące spustoszeń na polach. Był on niekiedy tak duży (w tym zawierający kawałki lodu), że ginęły od niego pozostające pod gołym niebem zwierzęta, jak np. w 1805 czy 1812 r. Silne wiatry jesienne wybijały też ziarna z dojrzewających kłosów.

Źle żywione i pielęgnowane zwierzęta były podatne na choroby. Sporą ich część zakupywano na odległych targach. W warunkach faktycznego braku nadzoru weterynaryjnego, zwłaszcza do początków ery autonomicznej, sprzyjało to rozprzestrzenianiu się zaraz bydlęcych, zawlekanych z innych okolic.

A oto kilka przykładów klęsk elementarnych: Do największych należały powodzie w latach: 1772, 1812, 1813, 1845 i 1867. Znacznych zniszczeń dokonywały jednak także i inne. W 1837 r. wzburzone wody zerwały m.in. mosty pod Szaflarami i Nowym Targiem. W 1839 r. powódź połączona z silną wichurą spowodowała wiele szkód, również w budynkach. W rok później śniegi przysypały stojące na polach zboża i rośliny okopowe. W 1841 r. kilkugodzinny grad poczynił wielkie straty w uprawach. Zimne, deszczowe, wietrzne i nie­urodzajne były też lata 1849-59. W 1864 r. , z powodu lichych zbiorów i braku paszy, bydło zdychało z głodu. W latach 1786, 1810 i 1844 zarazy dziesiątkowały pogłowie zwierząt. W samej tylko II połowie XIX w. władze udzielały pomocy głodującej ludności w latach: 1861, 1865, 1874, 1876, 1879 i 1889.

Uzyskiwane z gospodarstwa dochody pomniejszały świadczenia uiszczane państwu i kościołowi, a do 1848 r. również dworowi. Te ostatnie, w porównaniu z ciężarami ponoszonymi przez ludność poddańczą w rejonach rolniczych, mogły uchodzić za umiarkowane. Mierzone produktywnością miejscowych gospodarstw, prezentowały się wszelako jako znaczne.

Niewielkie zmiany w dotychczasowym położeniu poddańczym mieszkańców wsi wprowadziły austriackie reformy włościańskie z lat 1775-89, ograniczające wyzysk chłopów przez dwór oraz zwiększające zakres ich uprawnień majątkowych i swobód osobistych. Wymiar tych świadczeń (uiszczanych w czynszach) kształtował się bowiem już przed rokiem 1772 poniżej tzw. minimum józefińskiego, wynoszącego 3 dni w tygodniu. Ciężary i narzuty dodatkowe były uprzednio w dobrach niezbyt rozbudowane, a tamtejszy chłop dysponował większym marginesem swobód osobistych i związanych z dysponowaniem swoim mieniem. Ustawy austriackie bardziej więc aprobowały istniejący dotąd stan rzeczy niż go faktycznie zmieniały. Chłopi nadal nie odrabiali pańszczyzny. Po 1819 r., tj. po przejściu wsi w posiadanie prywatnych dziedziców, były podejmowane próby reaktywowania pańszczyzny odrobkowej, m.in. w postaci tzw. dni komornych, egzekwowanych od osób nie będących posiadaczami gruntowymi. Zakończyły się one jednak niepowodzeniem.

Według lustracji z 1773 r. intrata ze wsi na rzecz dworu, w przeliczeniu na gotówkę, wynosiła 1942 zł 1 gr i 4 denary, a łącznie z zarządzonym przez władze jej powiększeniem, 2010 zł. 13 gr. 4 den. W 1787 r. Szaflary uiszczały 2126 zł 25 kr. Pod względem dochodu, jaki przynosiły dworowi, lokowały się w czołówce wsi w dobrach kameralnych nowotarskich.

Pod rządami austriackimi ograniczeniom uległy niektóre uprzednie uprawnienia chłopów. Dotyczyły one głównie służebnictw leśno-pastwiskowych i propinacji. Według dekretu królewskiego z 1630 r. mogli oni pobierać w lasach pańskich drzewo opałowe i suche budowlane (stojące lub leżące) bez zezwolenia dworu, a inne (w tyra na żerdzie, sprzęty gospodarskie i wyrób trunków), za jego zezwoleniem. Nie wolno im było handlować nim, a jedynie używać na własne potrzeby. „~’ Za niewielką opłatą mogli też wypasać swoje stada w lasach sąsiadujących z ich wyrobiskami.

Już w 1773 r. okrojono niektóre z tych uprawnień. Cofnięto lub ograniczono wówczas głównie pobór drzewa przeznaczonego na cele niebudowlane i nieopałowe. Na mocy porozumienia z 1789 r., w zamian za ustaloną opłatę leśną, przydzielono poszczególnym gromadom roczne limity drzewa budowlanego na wznoszenie nowych i reperację istniejących już budynków. Przydzielono je rolami. Chłopi mogli też w wyznaczone dni i we wskazanych miejscach pobierać na opał gałęzie, wierzchołki drzew grubości do 4 cali, nadgniłe sztuki leżące na ziemi i nie nadające się do budowli, uschnięte drzewka do 3 cali grube, które można było wyłamać ręcznie oraz korę. Pobór mchu i ściółki miał odbywać się za zgodą leśniczego, podobnie jak wypasy w lasach pańskich. Opłaty za te. ostatnie. podnoszono również i w latach następnych. Łamiącym ustanowione przepisy groziły kary.

Umową tą nie czuli się związani prywatni dziedzice dóbr. Dopuszczali oni tylko bezpłatny i kontrolowany pobór przez poddanych odpadów drzewnych na opał. Za drzewo budowlane mieli oni natomiast płacić. Na tym tle wywiązały się zatargi z dworem. W ich wyniku chłopi zyskali jedynie to, że dominium zobowiązało się sprzedawać im drzewo na wznoszenie i remonty potrzebnych budynków po umiarkowanych cenach. Niektóre osoby, jak np. pogorzelcy czy wysłużeni żołnierze, miały otrzymywać je bezpłatnie. W praktyce jednak pozytywne załatwienie takich próśb, rozpatrywanych indywidualnie, zależało cxi dobrej woli pana gruntowego. Dekret guberniałny z 1845 r. przewidywał przydział drzewa na 1 zabudowę w roli każdego roku.

Zniesienie poddaństwa spowodowało faktyczne wstrzymanie przez dwór realizacji chłopskich uprawnień służebniczych. M.in. w 1849 r. zabroniono im poboru ściółki z lasów pańskich. Zatargiem, jaki powstał na tym tle, władze zajęły się werbalnie od 1853 r. a faktycznie dopiero od 1855. Samą regulację serwitutów rozpoczęto w Tatrach w 1860 r. Dla wsi Szaflary zakończono ją w 1866 r. , a dla sołectwa w latach 1873/74. W ich wyniku, w zamian za zrzeczenie się dotychczasowych uprawnień służebniczych, chłopi i posiadacze sołectwa uzyskali od dworu pewne nabytki gruntowe.

Przedmiotem przewlekłych zatargów była też sprawa propinacji. Jak już wspomniano poprzednio, w zamian za uzgodnioną opłatę, starościna Maria Wielopolska nadała w 1701 r. poddanym dóbr nowotarskich prawo do wyboru wódki i piwa na własne potrzeby. W praktyce jednak prowadzili oni także wyszynk i handel nimi, również poza granicami dóbr. Przynosiło to części spośród nich niezłe dochody. W 1781 r. dominium kameralne wstrzymało im jednak zaużywaną wolność szynkowania trunków i handlu nimi. Dekretem z 11.01.1789 r. Gubernium Lwowskie przywróciło je jednak chłopom, ze względu na długoletnie używanie przez nich tego prawa oraz fakt, iż należną z tego tytułu opłatę uiszczali solidnie. Polecono tylko, aby w związku z szynkowaniem trunków opłacali również podatek czopowy.

Przywilej ten zakwestionowali następnie prywatni dziedzice dóbr, twierdząc, że uprawnienia propinacyjne stanowią wyłączną domenę pana gruntowego. Ich scedowanie na poddanych w 1701 r. przez jednego ze starostów, jako użytkownika a nie właściciela majątku, nie musi więc być dla nich obowiązujące. Już w 1819 r. doprowadzili oni do zamknięcia w Szaflarach gorzelni, a w 1830 części browarów. W 1836 r. władze potwierdziły jednak chłopskie prawa, jako dawno już używane. Dwór zinterpretował to wszelako jako jedynie wolność produkcji przez nich wódki i piwa na własne potrzeby, czyli bez szynkowania oraz handlu nimi, co zastrzegał sobie. Na tym tle doszło w 1837 r. do ostrego konfliktu między Uznańskim a chłopami. 24 maja wezwał on wójtów gromad, w tym Jana Kalatę z Szaflar, którym wymierzył dotkliwą karę chłosty, a na szynkujących trunki nasłał stancje wojskowe. Delegata gromady szaflarskiej, Jana Skwarka, który mimo zakazów dworu prowadził wyszynk trunków, pod groźbą aresztowania wezwano do kancelarii dominium. Zjawił się tam z urzędem wiejskim i 13 innymi chłopami, którzy stanęli w jego obronie. Mimo to aresztowano go i skazano na czternastodniową robotę w kajdanach, a 11 innych, jako najbardziej aktywnych w stawianiu oporu, ukarano pięciodniowym aresztem o chlebie i wodzie. W 1842 r. dworowi udało się zlikwidować dalsze browary chłopskie. W całych dobrach pozostało ich już tylko dwa. Związany z tym spór miał przewlekły charakter i trwał jeszcze w 1859 r. Ostatecznie jednak chłopi utracili swoje stare uprawnienia propinacyjne, ale na rzecz monopolu państwowego.

Jak już wspomniano poprzednio, pod panowaniem austriackim wzrosły wydatnie świadczenia ludności na rzecz państwa. W pierwszych dwu latach trwało jeszcze tzw. prowizorium. W 1773 r. gromada Szaflary opłaciła 392 zł 20 gr. hiberny, czyli daniny na wojsko. Po zniesieniu ustaleń tymczasowych, system podatkowy nie ustabilizował się jednak. Częste zmiany w tym zakresie trwały aż do lat trzydziestych XIX w. W oparciu o kataster józefiński z lat 1785-87 sporządzono facje podatkowe dla poszczególnych gmin. Zaktualizowano je potem częściowo w 1820 r., w oparciu o kataster franciszkański. Łącznie, stanowiły one aż do roku 1869 podstawę wymiaru podatku gruntowego.

Utrzymanie dużej armii, rozbudowanej machiny biurokratycznej państwa i okazałego dworu cesarskiego, było kosztowne. Władze austriackie wykazywały więc dużą energię w wynajdywaniu rozmaitych przedmiotów do opodatkowania. Z uiszczonych przez chłopów do 1848 r. wymienić należy zwłaszcza podatki: gruntowy, domowy, pogłówny, klasowy (dochodowy), zarobkowy i sukcesyjny. Do tego dochodziły liwerunki (dostarczanie żywności, słomy i podwód dla wojska), a w latach zagrożeń państwa i toczonych przezeń wojen, również kontrybucje (w zbożu) i dodatkowe opodatkowania, przeważnie dość wysokie, jak np. w latach 1788 – 1813. Oprócz nich istniały różne opłaty, np. monopolowe, stemplowe, na szkoły itp. Łącznie stanowiły one znaczne obciążenie dla ludności. Chłop zobowiązany był ponadto do robót publicznych przy naprawie dróg, mostów i grobli. Wyczerpujące wojny z Francją zrujnowały finanse Austrii, powodując w początkach XIX w. wysoką inflację. Kładła się ona dodatkowym ciężarem na mieszkańców Szaflar. Trudno było m.in. o tani kredyt, a ten udzielany na lichwiarskich warunkach groził posiadaczom gospodarstw i obiektów przemysłu wiejskiego ruiną. Niewielka ilość krótkoterminowych pożyczek, udzielanych z kasy kameralnej i depozytów dominium prywatnego, stanowiła w istniejącej sytuacji przysłowiową kroplę w morzu potrzeb.

Od schyłku lat trzydziestych XIX w. system podatkowy stabilizował się, a od 1869 r. był modernizowany. Podstawową rolę odgrywały w nim podatki: gruntowe, zarobkowe i domowe. Względna stabilizacja świadczeń, wzrost wartości pieniądza i rozwój w erze autonomicznej instytucji kredytowych były pozytywnie odczuwane przez miejscową ludność.

Zajęcia dodatkowe. Emigracja.

Niskie dochody uzyskiwane z nadmiernie rozdrobnionych i tradycyjnie prowadzonych gospodarstw rolnych nie były zwykle w starcie zapewnić rodzinom ich posiadaczy niezbędnych środków utrzymania, nie mówiąc już o wywiązywaniu się z należnych podatków i świadczeń. Tymczasem potrzebowały one gotówki także na inne wydatki, jak spłaty rodzinne, wznoszenie nowych budynków (m.in. w wyniku częstych pożarów drewnianej zabudowy), wianowanie dzieci, ich kształcenie, zakup niezbędnych wyrobów rynkowych, zwierząt, zboża oraz na koszty procesów z dworem i innymi chłopami, a toczono ich niemało, często przez szereg lat. Brakujące środki na ten cel zdobywano poprzez podejmowanie różnych zajęć dodatkowych. Przy znacznym spauperyzowaniu ludności, zjawisko to miało charakter masowy.

Ważną rolę odgrywała tu wytwórczość chałupniczo-rzemieślnicza. W okresie od połowy października do końca kwietnia angażowała ona wszystkie osoby pozostające w domu i zdolne do jej wykonywania. Poszczególne rodziny specjalizowały się od lat w określonych wyrobach, głównie drzewnych, płócienniczych, skórzanych, metalowych, powroźniczych i ceramicznych. W czasach przynależności cło kamery niebagatelne znaczenie miała również produkcja wódki i piwa. W każdym domu wyrabiano płótno, głównie grube, które znajdowały zbyt na Węgrzech, w krajach czeskich i w Gdańsku. Trudniono się także zbieraniem ziół – nabywanych przez apteki krakowskie – i połowami kwiczołów. Popłatny, choć ryzykowny, był przemyt towarów przez granicę z Węgrami.

Inwentarz z 1811 r. wykazuje istnienie w Szaflarach 2 młynów chłopskich, a w relacji z 1849 r. mowa jest o odbywających się tam targach. We wsi istniały wtedy: młyn, tartak, browar i 2 karczmy. W spisie wyborców z 1870r. figuruje 1 propinator, 1 szynkarz i 1 kramarz.

Rozpowszechnione były sezonowe i okresowe wyjścia zarobkowe. W ówczesnych przekazach źródłowych podkreśla się często, że górale z tamtejszych okolic wykazywali dużą energię i ruchliwość przestrzenną w poszukiwaniu zarobku. Część z nich znajdowała zatrudnienie na terenie Podhala, głównie w pracach leśnych, przetwórstwie drzewnym, górnictwie rud, hutach tatrzańskich, zakładzie metalowym w Kośnych Hamrach oraz w transporcie towarów. Zdecydowana większość kierowała się jednak w bardziej odległe strony. Liczne tradycyjnie były wyjazdy na żniwa. Udawano się na nie przeważnie grupowo, z kobietami i zdolnymi do pracy dziećmi, zabierając ze. sobą również wozy. Zwyczaj ten był praktykowany już u schyłku rządów Rzeczypospolitej. We wsi pozostawali wtedy głównie starcy i dzieci. Reszta ruszała na zarobek. Góral miał opinię dobrego pracownika. W przeciwieństwie do miejscowych najemników, posługujących się sierpami, do cięcia zbóż używał kosy. Dysponując własnymi pobieraczkami, chętnie podejmował prace akordowe. Obok pieniędzy przyjmował również wynagrodzenie w naturze, zwłaszcza w zbożu. Było to na rękę niejednemu dziedzicowi, robiącemu trudności ze zbytem produktów rolnych. Po żniwach większość mężczyzn pozostawała jeszcze na sianokosy, po czym wracali na opóźnione żniwa we własnych gospodarstwach.

W listopadzie opuszczali znowu wieś, podejmując pracę w lasach, przy omłotach i na robotach publicznych, m. in. w rejonie Budapesztu. Część osób trudniła się wozactwem towarów oraz drobnym handlem obwoźnym i obnośnym, zapuszczając się również do krajów sąsiednich. Oferowali wszystko, co dało się sprzedać, od artykułów spożywczych począwszy, a na miksturach leczniczych skończywszy. Niektórzy pędzili żywot wędrownych rzemieślników wykonujących różne prace i naprawy.

Do 1772 r. w poszukiwaniu pracy udawano się głównie na równinne tereny Rzeczypospolitej, w tyra w okolice Warszawy, a nawet Wilna. Później przez szereg lat przeważały wyraźnie wyjścia kierunku południowym. A oto kilka liczb obrazujących rozmiary tego zjawiska. Jeden z wykazów z lat 1847-49 zawiera nazwiska 391 osób z dóbr szaflarskich, którym wydano paszporty na wyjazd. W 1853 r. miejscowe dominium udzieliło 443 takich zezwoleń, w 1854 478, a w 1855 (po wprowadzeniu ograniczeń urzędowych) 179. Są to liczby niemałe, jeśli się zważy fakt, iż część osób opuszczała wieś bez urzędowej aprobaty, czyli nielegalnie. Z zachowanych protokołów paszportowych wynika, że zdecydowana większość petentów jako powód swojego wyjazdu podawała konieczność podjęcia pracy zarobkowej. Udawano się głównie do krajów korony św. Stefana. Przykładowo, wśród 106 osób w wykazie z lat 1847-49, które autor zidentyfikował jako pochodzące z Szaflar (przy części nazwisk nie podano miejsc zamieszkania), 63 czyli 59,4% ich ogółu, zgłosiło wyjazd na Węgry. Kraj ten, a zwłaszcza jego część południowa i środkowa, należy do słabiej zaludnionych. Istniały tam duże majątki ziemskie, gdzie, zwłaszcza latem, chętnie zatrudniano siłę roboczą. W części północnej znajdowało się natomiast sporo zakładów przemysłowych, głównie górniczo-hutniczych.

W latach nieurodzajów i głodu ku ziemiom królestwa madziarskiego kierowały się z Podhala całe gromady osób, w nadziei znalezienia jakichkolwiek środków do życia. O tym, jak wielkie znaczenie miało to dla mieszkańców tamtejszych wsi, świadczy m.in. treść pisma, z którym w 1855 r. zwróciły się do cyrkułu urzędy 8 gromad dóbr szaflarskich. „Nie mogąc oprzeć się ciągłym naleganiom ludu zarobkiem się trudniącego”, proszą one władze obwodowe o cofnięcie wydanych zarządzeń ograniczających wyjazdy zarobkowe do tego kraju. W piśmie czytamy m.in.: „Lud nasz góralski nie mając dostatecznych gruntów, z których by się wyżywić mógł ani też nimogąc w domu znaleźć dostatecznego zarobku, chodzył dawna z dawien do sąsiedniego Kraju Węgierskiego na robotę, gdzie zawsze w każdej porze roku znajdował zarobek i wyżywienie. Od zeszłego roku zaprzeczone jest ludowi tutejszemu udawanie się na Węgry i tenże na zarobek w tutejszym kraju ograniczono”. Dalej mowa jest o tym, że doprowadzi to wielu ludzi do nędzy i żebraniny, których objawy już są widoczne.

Od czasów uwłaszczeniowych wzrastała znowu liczba osób udających się na prace sezonowe do Królestwa Polskiego oraz na Litwę, Ruś i do majątków ziemskich w Galicji Wschodniej. Od schyłku XIX w. nasilały się z kolei wyjazdy zarobkowe do Niemiec i Ameryki.

Uprawiane dość powszechnie zajęcia dodatkowe wywierały niemały wpływ na wieś i życie jej mieszkańców. Rozładowywały sezonowo istniejącą nadwyżkę siły roboczej, uzupełniały niedobory gotówki, zbóż i pasz, mobilizując wiele osób do nauki wprawnego wykonywania różnych zajęć pozarolniczych. Częste wyjazdy zarobkowe, w tym poza granice Galicji, sprzyjały też poznawaniu przez mieszkańców Szaflar szerszego świata i panujących w nim stosunków, poszerzając tym samym ich horyzonty umysłowe. Dość liczne w schyłkowej fazie feudalizmu kontakty z miastem i rynkiem uzmysławiały im również potrzebę nauki w szkole i jej użyteczność w życiu człowieka. Ułatwiały też emigrację stałą. Nie została ona dotąd gruntowniej zbadana. Trudno więc powiedzieć, ile osób opuściło wtedy rodzinną wieś i Podhale. Można jednak nie bez podstaw przypuszczać, iż było ich niemało. Wskazują na to zarówno wzmianki źródłowe, jak i dane pośrednie. Przykładowo, w dokumencie z 1821 r. mowa jest o Janie Chowańcu, który od małości pozostawał na Węgrzech. W 1834 r. słyszymy o Andrzeju Galu, który będąc w wieku poborowym, opuścił potajemnie dom, udając się w niewiadomym kierunku. W aktach dominium szaflarskiego zachowało się szereg próśb o zezwolenie na emigrację, w tym całych rodzin. Najczęściej jednak udawali się na nią mężczyźni, głównie młodzi. Z Szaflar musiało ich wybywać sporo, skoro mimo liczebnej przewagi urodzin chłopców nad dziewczętami, utrzymywała się w nich, także w latach pokoju, przewaga kobiet nad mężczyznami. Przykładowo, w 1846 r. stanowiły one 51,9% ogółu mieszkańców, podczas gdy mężczyźni 48.1%. Szereg starych nazwisk miejscowych, w tym rodziny Szaflarskich, można było spotkać w różnych miejscowościach Galicji i Węgier.

Emigracja z Nowotarszczyzny rozpoczęła się co najmniej w początkach XVII w. Wzmagała się następnie w miarę wzrostu jej zaludnienia. Przez wiele lat kierowała się przede wszystkim ku pobliskim Węgrom. Największe nasilenie przypadało na lata 1780 – 1854. Do połowy XVIII w. byli to głównie zbiegowie przed uciskiem pańszczyźnianym. U schyłku rządów Rzeczypospolitej wzrosła liczba osób uchodzących przed niepokojami wewnętrznymi i rujnu­jącymi chłopów grabieżami wojskowymi. Po 1775 r. wypędzała ich tam głównie bieda, obawa przed długoletnią służbą w armii cesarskiej, wymiarem sprawiedliwości i represjami dominium. Od lat czterdziestych XIX w. wzrastała liczba osób emigrujących do Królestwa Polskiego, na Śląsk i do bardziej żywotnych gospodarczo miast galicyjskich. Od schyłku XIX w. rosła z kolei emigracji zamorska, głównie do USA.

Wielka własność

Władze zaborcze uznały królewszczyzny za własność austriackiego skarbu państwa, czyli kamery. Dotychczasowi posiadacze mieli tylko dożywotnio pozostać w ich użytkowaniu. W 1773 r. zmarł starosta Franciszek Rychter i byłe starostwo nowotarskie zostało przejęte przez Galicyjską Administrację Dominów i Salin. W latach 1785-87 majętność ta obejmowała 40 gmin, 131 133 morgów użytków gruntowych i 5242 domów, zamieszkałych przez 29 281 osób. W 1782 r. przyłączono do niej tenutę Ostrowską z 3 wsiami (Ostrowsko, Gronków, Dębno) i 3912 morgami, a w 1785 olszowską, z 2 wsiami (Olszówka, Raba Niżna) i 3980 morgami. Łącznie nowotarski korpus dóbr skarbowych liczył w czasach józefińskich 45 gmin i 139 026 morgów użytków gruntowych. Z tego 49 310 morgów, czyli 35,5% ich ogółu, należało do dworu. Były to głównie lasy, obejmujące 96,9% powierzchni areału dominikalnego, podczas gdy grunty orne i pastwiska tylko 3,1%.

Siedzibą dominium kameralnego pozostał nadal Nowy Targ. Celem usprawnienia zarządzania dobrami, już w czasach Rzeczypospolitej podzielono je na 5 kluczy, w tym szaflarski. Na terenie Tatr sięgał on pierwotnie po Poroniec – Zawrat – Małyłączniak i Gąsieniców Potok. W ich miejsce utworzono w 1783 r. sekcje, przydzielając do każdej z nich rewir leśny, w któ­rym poddani mieli korzystać z przysługujących im uprawnień służebniczych. Ich granice zmieniono potem jeszcze w 1786, 1811 i 1818 r. Szaflary były związane najpierw z rewirem zakopiańskim, a od 1786 r. z poronińskim.

Zgodnie z instrukcjami władz, dobra skarbowe miały stać się przykładem racjonalnej gospodarki i ludzkiego traktowania poddanych. Jednym z podstawowych warunków ich realizacji na terenie Podhala było uporządkowanie zagmatwanego stanu posiadania gruntowego, zwłaszcza w lasach. W tym celu przeprowadzono kilkakrotne pomiary gruntów. Chłopom utrzymano jednak większość uprawnień, z jakich korzystali w królewszczyznach, a postępowanie z nimi było nacechowane umiarem i poszanowaniem prawa.

Celem zwiększenia dochodów wzmożono handel drzewem. W czasach józefińskich wywożono je m.in. pod Kraków. Na potrzeby eksportowe pracowało 5 tartaków kameralnych. W początkach XI?C w. kloce i półfabrykaty drzewne dostarczano do Harklowej, skąd spławiano je Dunajcem ku północy. Mimo podejmowanych przez dominium działań, zmierzających do zwiększenia efektywności produkcyjnej, dobra nowotarskie nie przynosiły dużych dochodów. Przykładowo, średnia pięcioletnia zysków z nich w latach 1812-16 wynosiła 14 404 zł. Po odtrąceniu podatków, zwyczajnego i nadzwyczajnego, w kwocie 8 333 złr mk. , pozostawało jedynie 6 071 złr., z czego na sekcję IV (szaflarską), przypadało 625 złr., czyli 10,3%.

Po przejęciu dóbr przez kamerę, dominium nowotarskie podjęło m.in. próbę zakty­wizowania produkcji folwarku szaflarskiego. Rozbudowano młyn i browar, wyremontowano budynki i sprowadzono bydło do obory. W 1773 r., obok owsa, pola obsiano jęczmieniem i pszenicą. Powrócono też do uprawy lnu i konopi. Zbiory okazały się jednak mizerne, zarówno w zbożu, jak w oleistych i trawie. Podobne efekty uzyskiwano również w latach następnych. Uświadomiło to zarządowi dóbr, że niełatwo będzie uczynić rentowną polową produkcję roślinną folwarku. W czasach józefińskich zrezygnowano więc z niej, wypuszczając chłopom grunty w bezterminową dzierżawę, w zamian za czynsz, który mógł być także uiszczany w zbożu. Celem poprawy stanu koni w gospodarstwach chłopskich, do obory planowano sprowadzić rasowe ogiery zarodowe. Zrezygnowano jednak i z tego zamiaru, utrzymując w niej tylko niewielką ilość zwierząt, karmionych głównie zacierami z miejscowego browaru. Pozostałe budynki folwarczne przeznaczono na magazyny dla zarządu.

Trudności skarbu austriackiego, zrujnowanego wojnami z Francją, spowodowały wystawienie na sprzedaż m.in. dóbr nowotarskich. Ich N sekcję, szaflarską, nabyli na licytacji we Lwowie 27.05.1819 r., Tomasz i Honorata Uznańscy, za 11 850 złr. W ten sposób, po kilku wiekach przynależności do panującego, Szaflary przeszły w posiadanie prywatnych dziedziców. Dobra te obejmowały 8 wsi (Bańską, Biały Dunajec, Gliczarów, Murzasichle, Poronin, Skrzypne, Szaflary i Zaskale), z 29 165 morgami użytków gruntowych. Z tego, do dworu należało 6 458 morgów, czyli 22,1% ich ogólnego areału. Składało się nań 5 682 morgów lasów, głównie w rewirze poronińskim na terenie Tatr oraz 775 morgów pól ornych, łąk i pastwisk. W dobrach było wtedy 1093 domów, 1353 rodzin i 5767 mieszkańców. Konskrypcja z 1824 r. wykazywała w nich 6843 sztuk zwierząt, w tym 1076 koni, 249 wołów, 2758 krów i 2760 owiec.

Obok intraty z folwarku, lasów, obiektów przemysłowych, propinacji i dzierżawy pastwisk, dwór szaflarski czerpał następujące dochody z inwentarzowych świadczeń pod­dańczych: 1960 złr 26 kr. czynszów gruntowych i innych, należność za 250 1/2 dni pańszczyzny czterociągłej, 250 1/2 dni dwuciągłej, 990 1/2 dni pieszej oraz 611 1/2 dniówek kosiarskich. Otrzymywał także równowartość pieniężną 205 korców 24 garnców owsa, 115 1/2 sztuk gęsi i 231 kur. Do tego dochodziło rąbanie i przywóz drzewa, rżnięcie tarcicy i gontów oraz przędzenie nici lnianych lub wełnianych, za umiarkowaną opłatą inwentarzową. Według urzędowej wyceny, łączna kwota pożytków dworu z dóbr w roku ich nabycia, wynosiła 11 740 złr 2 kr. mk.

Reaktywowany przez prywatnych dziedziców folwark przynosił nadal niewielkie dochody. Dlatego większy nacisk położyli oni na rozwój bardziej rentownych obiektów przemysłowych. Obok istniejącego już młyna i browaru, zbudowali we wsi tartak wodny i cegielnię. Wystawiony został również dwór i nowe, murowane budynki gospodarcze. W cytowanej już relacji z 1849r. czytamy m. in. , że zabudowania pańskie były otoczone białym murem. Do dworu przytykał gustowny ogród angielski z klombami. W 1863 r. dziedzicem był Adam Uznański, syn Tomasza. Mimo pożaru zabudowań dworskich, wartość jego majątku wynosiła 100.000 złr.. w tym propinacji 400 złr. Były to więc po zakopiańskich, najbardziej znaczące dobra na terenie ściślejszej Nowotarszczyzny. Ich hipotekę obciążał jednak wtedy dług w wysokości 30.000 złr.

Wzajemne stosunki między wsią a dziedzicami układały się przeważnie. niezbyt pomyślnie. Już wkrótce po zakupie dóbr dominium zaczęło ograniczać uprawnienia służebne chłopów, podnosić opłaty lasowe i żądać od poddanych zawyżonych świadczeń. Na tym tle doszło do ostrego zatargu, a w 1825 r. do procesu sądowego. Przewlekły charakter miał również konflikt o uprawnienia propinacyjne. Dwór ustawicznie oskarżał chłopów o kradzieże drzewa z jego lasów, co istotnie często miało miejsce. Na tym tle dochodziło niejednokrotnie do ekscesów i bójek ze strażą leśną. Wzajemne stosunki stały się bardziej poprawne dopiero w ostatniej ćwierci XIX w. W niemałym stopniu przyczyniła się do tego regulacja serwitutów.

Kościół

Po 1772 r. kościół w Szaflarach stanowił nadal świątynię filialną parafii nowotarskiej. Wraz z dekanatem nowotarskim, weszła ona od 1786 r. w skład nowo utworzonej diecezji tarnowskiej. Po jej zlikwidowaniu w 1808 r. należała przejściowo do diecezji krakowskiej, a od 1810 r. do Wikariatu Generalnego w Starym Sączu, podporządkowanego archidiecezji lwowskiej obrządku łacińskiego. W 1821 r. włączono ją do reaktywowanej znowu diecezji tarnowskiej. Pozostała w niej do 1886 r., kiedy to w wyniku kolejnych rozgraniczeń, weszła ponownie w skład diecezji krakowskiej. W jej obrębie pozostawała do końca omawianego okresu.

Parafia nowotarska, licząca już w 1776 r. 8239 wiernych, była rozległa i ludna. W latach 1782-84 trwały przygotowania do jej podziału. Planowano m.in. utworzenie parafii szaflarskiej z 4 wsiami i 2162 wiernymi. Trudna sytuacja gospodarcza kraju sprawiła jednak, że w 1790 r. odstąpiono od tego zamiaru. W 1798 r. proboszcz, ks. Szymon Zamojski, zaproponował wydzielenie z parafii nowotarskiej 2 samodzielnych placówek duszpasterskich, w tym w Szaflarach z 2565 wiernymi. I ten projekt nie doczekał się jednak realizacji. W 1816 r. z kolejną propozycją jej podziału wystąpiły władze państwowe. Zgodnie z nią, planowana parafia w Szaflarach miała obejmować 7 1/2 wiosek z 5546 wiernymi. Skończyło się wszelako tylko na nadaniu w 1820 r. miejscowej świątyni statusu ekspozytury.

Dopiero w wyniku starań podjętych w 1832 r. Gubernium Lwowskie dekretem z 7.10.1833 r. reaktywowało parafię w Szaflarach. Zamknęło to długi, bo trwający 314 lat, okres egzystencji tamtejszego kościoła jako świątyni filialnej. Nowa parafia obejmowała 8 wsi (Bańską, Biały Dunajec, Gliczarów, Leśnicę, Maruszynę, Szaflary i Zaskale), z 7071 wiernymi i 6 wyznawcami religii mojżeszowej. Pracowało w niej 2 kapłanów. Pierwszym jej proboszczem został ks. Michał Kalisiewicz. Patronat nad świątynią i prawo prezentowania kandydatów na proboszczów posiadali Uznańscy jako dziedzice dóbr. W 1846 r. w parafii było już 7459 wiernych i 3 kapłanów. Mieszkało w niej także 47 osób narodowości żydowskiej. W 1876 r. liczyła ona 6702 wiernych, a w 1913 – 8426 i 60 osób wyznania mojżeszowego. Posługę duszpasterską sprawowało nadal 3 księży.

Od ostatniej ćwierci XVIII w. wzrastała liczba wiernych w filii szaflarskiej. Tymczasem zbudowana w 1652 r. drewniana świątynia była niewielka, a jej stan zły. W 1799 r. wzniesiono więc nowy kościół z karmienia, a w latach 1907 – 1909 dobudowano doń 2 boczne kaplice. W 1849 r. znajdowały się w nim ołtarze przeniesione ze starej świątyni i sprowadzone ze zlikwi­dowanego klasztoru franciszkańskiego w Starym Sączu. Posiadał też piękne rzeźby wykonane przez Kułacka z Gliczarowa i obrazy malowane w 1832 r. przez Jana Wojnarowskiego z Krakowa.

Koszty utrzymania świątyni, księży i służby kościelnej, pokrywały nadal dochody uzyskiwane z gruntów plebańskich, własnego chowu zwierząt i świadczeń wiernych. Te ostatnie nie uległy po 1772 r. większym zmianom. Uregulowano jednak prawnie ich charakter, wysokość i warunki egzekwowania. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, nakłady na remonty świątyni i budynków plebańskich ponosiły gromady oraz dziedzic, jako patron parafii. Dwór przydzielał też plebanii ze swoich lasów drzewo opałowe. Po zniesieniu poddaństwa i patronatu oraz po uregulowaniu spraw serwitutowych, nie był już jednak zobowiązany do ponoszenia tych świadczeń. Duchowni otrzymywali też wynagrodzenie od państwa, zwane congruą. Jego wysokość zależała od wielkości dochodów z paraf ii. W 1833 r. uposażenie miejscowego proboszcza ustalono na 400 złr, a wikariusza na 200 złr. rocznie. W związku z dewaluacją pieniądza zmieniono jednak potem jego wysokość (w 1856, 1898 i 1907r.).

Reaktywowanie parafii, wzrost liczby pracujących w niej kapłanów i rozwój oświaty ludowej sprzyjały wzrostowi aktywności religijnej wiernych. Znajdowała ona swój wyraz m.in. w działalności bractw i organizacji kościelnych. Nieufne nastawienie do nich władz austriackich uległo zmianie po 1848 r. Konkordat zawarty w 1855 r. legalizował ich istnienie pod nadzorem biskupów. Dużego rozmachu w parafii szaflarskiej nabrała akcja założonego tam w 1844 r. Towarzystwa Wstrzemięźliwości. Przykładowo, w 1876 r. na ogólną liczbę 6702 objętych nią osób, śluby abstynencji złożyło 5589, a śluby umiarkowania 47. Po wielu latach przerwy, w 1881 r. zorganizowano w parafii misje ludowe prowadzone przez księży Jezuitów.

Niewiele wiemy o wizytacjach biskupich w tym okresie. Wiadomo tylko, że odbyły się one w 1792 i 1848 r. W 1872 r. wizytator odnotował, że w dekanacie istnieje wśród ludu duże przywiązanie do wiary i Kościoła, a wierni uczestniczą w nabożeństwach, zarówno latem jak i zimą. Wzajemne stosunki między wiernymi a plebanią nie zawsze jednak układały się harmonijnie. Oto niektóre przykłady: W 1817 r. urzędy 5 gromad wniosły skargę na miej­scowych kapłanów, że ci zaniedbują się w swoich obowiązkach, nie odprawiają niektórych nabożeństw i nie rozliczają się z pieniędzy zebranych na naprawę kościoła. W 1848 r. 8 wsi zażądało od Konsystorza Biskupiego wydalenia z parafii ks. Michała Kalisiewicza „za różne pokrzywdzenia, tak na majątku, jak i na osobie parafian spełnionych”. W skardze wypomnieli mu, że pobił dwu swoich katechetów: Macieja Lipczyńskiego i Kajetana Pawlikowskiego, za co sąd świecki skazał go na 7 tygodni aresztu policyjnego. Zarzucali mu również „haniebne zachowanie”, które sieje zgorszenie w parafii.

Ze swej strony ks. M. Kalisiewicz skierował w 1851 r. prośbę do urzędu obwodowego o spowodowanie egzekucyjnego wybrania od parafian tacma (danina zbożowa), z którym zalegają już drugi rok, a w Leśnicy i Maruszynie nawet od 5 lat. Stwierdzał w niej, że „inne środki będą bez echa”. Zaznaczył też że jest biedny i nie ma z czego żyć. Wynagrodzenia od Państwa nie pobiera już czwarty rok, a służbę kościelna musi wypłacić. Nawet na stemple i pocztę nie ma już z czego zapłacić. W rok później proboszcz zawiadomił władze o kradzieży owsa ze spichrza plebańskiego, o co podejrzewał swoich parafian. Należy jednak podkreślić, że w konfliktach tych stosunkowo najmniejszą aktywność wykazywali mieszkańcy samych Szaflar.

Szkoła i kształcenie młodzieży

Władze austriackie już w początkach swoich rządów w Galicji zreformowały jej szkolnictwo. Oświata ludowa miała odtąd stać się powszechna dla wszystkich warstw społeczeństwa, a nadzór nad nią przejęło państwo. Zgodnie z ustawą z 1774 r., we wsiach i małych miastach winny być tworzone dwuklasowe szkoły trywialne o trzyletnim cyklu nauki, a w siedzibach władz obwodowych i bardziej żywotnych miastach, trzyklasowe szkoły główne o czteroletnim cyklu nauki. W czasach józefińskich państwo przejęło bezpośredni nadzór nad oświatą. W 1781 r. dzieci w wieku 6-12 lat objęto obowiązkiem szkolnym. W 1826 r. rozciągnięto go również na młodzież w wieku 13 – 15 lat. Miała ona uczęszczać na tzw. naukę uzupełniającą, odbywaną w sobotę lub niedzielę. Patent z 1787 r. zobowiązywał do budowy i utrzymania szkół gminę, dziedzica i proboszcza.

Ustawa z 1805 r. , obowiązująca w Galicji do 1869 r. , nie wnosiła większych zmian do organizacji szkolnictwa ludowego. Te, dokonywane po 1848 r., szły generalnie w kierunku wzrostu liczby klas, przedmiotów i zakresu treści programowych. W Galicji oświata rozwijała się jednak wolno, a zamiast trywialnych, przeważały szkoły parafialne. Przepisy austriackie nie przewidywały istnienia tych ostatnich, toteż do 1815 r. traktowano je jako nieoficjalne szkoły prywatne. W przeciwieństwie do trywialnych, były one gorzej urządzone i nie posiadały niezbędnych środków na utrzymanie. Pracowały w nich częściej osoby o niższych kwalifikacjach lub nie będące profesjonalnymi nauczycielami.

Słaby rozwój sieci szkół spowodował, że w 1812 r. władze zawiesiły faktycznie realizację obowiązku szkolnego, a w 1815 r. przekazały opiekę nad oświatą ludową konsystorzom biskupim. Pod ich kuratelą pozostawała ona do 1869 r., kiedy to przejęło ją znowu państwo. W miarę wzrostu liczby szkół przywracano obowiązek szkolny, a od lat pięćdziesiątych egzekwowano go coraz bardziej konsekwentnie.

Istniejąca jeszcze w 1776 r. szkoła w Szaflarach upadła po 1780 r., w wyniku braku wymaganych środków na utrzymanie nauczyciela. Dominium kameralne dążyło do tego, aby w pierwszej kolejności utworzyć szkołę trywialną w Nowym Targu, jako czołowej miejscowości dóbr i siedzibie ich zarządu. W 1784 r. zdołało ono nakłonić do opodatkowania się na jej rzecz również gminy wiejskie. Dzięki temu mogła powstać jeszcze tego samego roku. Władze państwowe wywierały jednak nacisk, aby dalsze szkoły powołać przynajmniej w tych wsiach, gdzie znajdowały się kościoły. Chłopi byli jednak temu przeciwni, twierdząc iż te nieliczne ich dzieci, które będą chciały się uczyć, mogą to czynić w Nowym Targu lub Podolińcu.

W wyniku przewlekłych negocjacji zawarto w 1789 r. porozumienie kompromisowe. W jego wyniku 592 ról chłopskich i 39 sołtysich w 42 wsiach zadeklarowało roczną opłatę na cele szkolne. Tylko część z niej miała otrzymać szkoła nowotarska. Reszta winna stanowić fundusz przyszłych szkół w Szafłarach, Białce, Klikuszowej i Czarnym Dunajcu. Ponieważ jednak trwała wojna, ustalono, że do czasu jej zakończenia oraz wystawienia w tych wsiach budynków i ustanowienia nauczycieli, cała zadeklarowana kwota będzie przeznaczona na potrzeby szkoły nowotarskiej. Wojny z Francją przeciągały się jednak i planowanych szkół nie tworzono. W 1805 r cyrkuł wystąpił natomiast z propozycją przemianowania trywialki nowotarskiej na szkołę główną. Gromady odmówiły jednak związanego z tym wydatnego wzrostu opłat, twierdząc, iż są w stanie ponosić świadczenia na jej rzecz jedynie w dotychczasowej wysokości. Sprawa upadła, ale władze zinterpretowały te oświadczenia jako zadeklarowanie przez chłopów całej uiszczanej dotąd kwoty na potrzeby szkoły nowotarskiej. Tymczasem wzrost liczby uczniów spowodował konieczność dodania jej drugiego nauczyciela i zapewnienia dodatkowych środków na jego opłacenie. Po kolejnych trudnych negocjacjach, w 1813 r. Powiększyły nieco swoje świadczenia na ten cel.

W 1819 r. zażądano od 45 gmin potwierdzenia kontynuowania dotychczasowych opłat na cele szkolne, również po rozprzedaży dóbr kameralnych. Wynosiły one wtedy 233 złr 54 kr. Chłopi udzielali takich gwarancji w przekonaniu, że pieniądze te będą przeznaczone na nowe szkoły w ich wsiach. Urząd obwodowy potraktował je wszelako jako dalsze zabezpieczenie funduszu trywialki nowotarskiej. Gdy jednak dominia prywatne zaczęły domagać się od nich dodatkowych deklaracji świadczeń na miejscowe szkoły, zwrócili się z prośbami o przekazanie na ten cel kwot już dotąd przez nich opłacanych. Spotkali się jednak z odmową. Argumentowano ją tym, że ich deklaracje z 1819 r. dotyczą wyłącznie trywialki miejskiej, m. in. jako szkoły wyżej zorganizowanej od tych, które powstały w ich dobrach.

Zdesperowane gromady, nie godząc się na utrzymanie dwu szkół, zaskarżyły tę decyzję i do czasu rozstrzygnięć odgórnych, przestały uiszczać sporne świadczenia. Cyrkuł ściągał jednak egzekucyjnie zadeklarowane uprzednio kwoty, a obecni przy ich wybieraniu żołnierze, dopuszczali się nadużyć. Powstałe na tym tle zatargi trwały jeszcze w 1837 r. , wytwarzając w gminach niekorzystną atmosferę wokół spraw szkolnych.

O istnieniu szkoły w Szaflarach lub jej zalążków (np. prywatnego nauczania dzieci przez organistę), wspominają wyraźnie wzmianki źródłowe z lat 1812-17. Według późniejszych źródeł kościelnych, miała ona wszelako powstać dopiero w 1820 r. Jej narodzinom i początkom istnienia musiały jednak towarzyszyć niemałe trudności. Nie figuruje bowiem w oficjalnych spisach szkół, ani w tym, ani w następnych latach. Wymieniają ją wykazy diecezjalne z lat 1826-27, po czym znowu znika z nich, by pojawić się dopiero w 1842 r. Odtąd odnotowują ją one bardziej regularnie, choć nie każdego roku.

U przyczyn tego stanu rzeczy leżały przede wszystkim brak niezbędnych środków materialnych oraz niska początkowo i wykazująca duże wahania frekwencja uczniów (część z nich przechodziła do szkół w Nowym Targu i na Spiszu). Powodowały one, że szkoła szaflarska była tworem słabym i pracującym nieregularnie. Nie umieszczano jej więc w wykazach oficjalnych.
Mała ofiarność wiernych na szkołę w początkowych latach jej istnienia nie była czymś wyjątkowym w ówczesnej Galicji. Sprawę, zwłaszcza po 1815 r. , brał jednak często w swoje ręce proboszcz. Z poparciem dominium i bardziej światłej grupy parafian potrafił on zwykle zabezpieczyć jej dalszą egzystencję, a nauczycielowi skromne wynagrodzenie w gotówce, poparte świadczeniami w naturze i przydzieleniem w użytkowanie kawałka gruntu. Rodzi się więc pytanie, dlaczego nie udawało się tego dokonać duchownym w Szaflarach? Nakłaniały ich przecież do tego usilnie, a nawet zobowiązywały służbowo, zarówno władze świeckie, jak i duchowne. Odpowiedzi szukać należy w stosunkach, jakie wówczas panowały.

Od oficjalnej daty założenia szkoły, kościół szaflarski jeszcze przez 13 lat pozostawał filią parafii nowotarskiej. Jej proboszczowie, mając do wyboru między miejscową trywialką, (która rei borykała się z trudnościami materialnymi), a szkółkami znajdującymi się przy świątyniach filialnych, skłonni byli raczej wspierać pierwszą z nich. Niewiele zmieniło się w tym względzie również i w początkowych latach po reaktywowaniu w Szaflarach parafii. Mimo, że duża obszarowo i ludna, nie przynosiła plebanowi większych dochodów. Były one przy tym nie zawsze możliwe do ściągnięcia. Do tego dochodziły wspomniane już konflikty z wiernymi, utrudniające zawieranie podyktowanych wspólnym dobrem kompromisów.

Z upływem czasu wzrastała jednak liczba osób przekonanych o celowości posiadania własnej szkoły. Rozstrzygnięty ostatecznie spór o świadczenia na szkołę nowotarską, uczynił też część ludzi bardziej skłonnymi do ofiarności na jej rzecz. Dzięki temu po ponad 20 latach od swego powstania, mogła ona wreszcie zacząć egzystować w miarę normalnie. Trudności było jednak nadal wiele, zwłaszcza materialnych.

W 1844 r. wynagrodzenie nauczyciela w gotówce wynosiło zaledwie 50 złr rocznie. W następnych wzrastało wprawdzie, ale bardzo powoli. W 1850 r. pobierał on 60 złr, a w 1856 – 75 złr 13 kr. Po zniesieniu obligatoryjnych świadczeń dóbr i przejęciu patronatu nad szkołą przez plebana, uległo znowu przejściowemu obniżeniu, wynosząc w 1865 52 złr 50 kr. Dla porównania, zgodnie z wytycznymi starostwa z 1869 r., pensja dla nauczyciela w nowo powstających szkołach miała wynosić 200 złr. Przy tak niskich poborach trudno było pozyskać profesjonalnego nauczyciela, zwłaszcza bardziej wartościowego. Toteż w szkole uczyli zwykle organiści z przykwalifikowaniem pedagogicznym i duchowni. Przykładowo, w 1827 r. zajęcia prowadził przybyły z Mszany Jakub Łapczyński, w latach 1843-44 Wacław Ozaist, w latach 1848-56 Wawrzyniec Zalasiński, w 1860 ks. Walenty Pawlikowski, w 1865 Jan Gałuszczeński, a w 1867 stanowisko nauczyciela i organisty było nieobsadzone.

Dostępne autorowi materiały źródłowe dostarczają niewielu informacji o ówczesnym budynku szkolnym i jego wyposażeniu. Wiadomo jednak, że już w 1856 r. znajdował się on w złym stanie, a zaopatrzenie w sprzęt i pomoce do zajęć, były ubogie. Nie pozostawało to bez ujemnego wpływu na jakość nauczania i osiągane wyniki dydaktyczne. Trudne warunki pracy i niewielkie możliwości ich poprawy sprawiły też, że niepowodzeniem kończyły się zabiegi władz, zmierzające do przemianowania jej na szkołę trywialną. W początkach ery autonomicznej pozostawała wciąż parafialką, czyli niżej zorganizowaną i gorzej wyposażoną szkołą ludową. Nie prowadziła też nauczania uzupełniającego dla młodzieży powyżej 12 lat. Sytuacja ta zaczęła się jednak zmieniać po 1872 r., tj. po wprowadzeniu nowej ustawy o szkolnictwie ludowym. Wspierana wydatniej finansowo, w latach następnych rozwijała się już dość pomyślnie.

W omawianym okresie zmianom ulegał jej rejon szkolny. Początkowo obejmował on wszystkie wsie w dobrach szaflarskich. W miarę powstawania nowych szkół (m.in. w 1844 r. w Poroninie, a w 1863 w Maruszynie), zmniejszał się jednak. W 1858 r. obejmował już tylko miejscowości w północnej części dóbr i część Zubsuchego. Mimo to, w miarę upowszechniania obowiązku szkolnego, liczba uczniów wzrastała. W latach 1842-67 oscylowała jednak jeszcze w granicach 70. Wśród nich przez cały czas przewagę liczebną miały dzieci z Szaflar.

Początkowo naukę organizowano tylko w okresie jesienno-zimowo-wczesnowiosennym. Zaczynała się ona przeważnie w drugiej połowie października lub listopada i trwała do końca kwietnia. Dzieci uczono od początku w języku polskim, wzorując się na programie trywialki. Nie zawsze trzymano się go jednak ściśle. Zimą naukę organizowano tak, aby przed zapadnięciem zmierzchu dzieci mogły znaleźć się w swoich domach, Później, przeważnie dla młodszych spośród nich, odbywała się ona również i latem. Rozpoczynano ją zazwyczaj około południa, po przypędzeniu przez dzieci bydła i gęsi z rannych wypasów. Do 1869 r. nauka kończyła się egzaminem, w obecności plebana i zaproszonych gości, np. z dworu.

Obok miejscowej, młodzież szaflarska kończyła także i inne szkoły ludowe. Przez szereg lat jednym z warunków przyjęcia do gimnazjum i nauki zawodu było ukończenie szkoły głównej. Dlatego ci, którzy pragnęli kształcić się dalej lub zdobyć kwalifikacje rzemieślnicze, po ukończeniu miejscowej parafianki udawali się jeszcze co najmniej na 1 rok do którejś ze szkół głównych, lub od początku podejmowali w niej naukę. Były to przeważnie szkoły na Węgrzech, w Nowym Sączu, Myślenicach, Wadowicach, Nowym Targu (od 1842 r.) i Krakowie.

Szaflary należały do tych wsi, skąd w ostatniej ćwierci XVIII i w I połowie XIX w., czyli w schyłkowej fazie ustroju feudalnego, spora grupa młodzieży kształciła się w szkołach. Do czasu ostatecznego zmadziaryzowania szkolnictwa w krajach korony św. Stefana, czyli do 1845 r. , były to przeważnie węgierskie zakłady edukacyjne, głównie na terenie Słowacji. Potem przede wszystkim galicyjskie. Z krajowych szkół średnich, młodzi szaflarzanie najchętniej uczęszczali do powstałego w 1818 r. Gimnazjum Nowosądeckiego. Przykładowo, w 1846 r. edukowało się ich tam dwu, tj. Jakub Skwarek (wyróżniony za wyniki w nauce) i Wojciech Kopiński. W wykazie uczniów z Nowotarszczyzny w Gimnazjum Nowosądeckim w 1884 r. znajdowało się trzech szaflarzan. Byli nimi: Wojciech Makuch, Jan Oleś i Wojciech Szaflarski. Wraz z inną młodzieżą podhalańską uczęszczali oni wówczas także do gimnazjów: w Wadowicach, Bochni, Krakowie, Tarnowie i Bielsku. Ich liczba rosła wydatnie po utworzeniu w 1904 r. Gimnazjum Nowotarskiego.

Kurs filozoficzny, stanowiący przez szereg lat rodzaj pomostu między szkołą średnią i wyższą, kończyli początkowo przeważnie na Węgrzech, we Lwowie i Krakowie. Później także w Tarnopolu (od 1824 r.) i Tarnowie (od 1830). Absolwenci filozofii obierali najczęściej teologię. Początkowo studiowali ją głównie we Lwowie, a następnie w Tarnowie i Krakowie.

Załącznik 1 zawiera dane o młodzieży z Szaflar, która w latach 1773 – 1844, przy­najmniej przez pewien czas kształciła się w obcych szkołach. Nie jest to wykaz kompletny. Uwzględniono w nim jedynie te osoby, które udało się zidentyfikować jako pochodzące z badanej wsi. Mimo to, jak na owe czasy, obejmuje on niemałą grupę scholarów. Zdecydowana większość tej młodzieży uczęszczała do węgierskich zakładów edukacyjnych, głównie prowadzących przez zakony i biskupów. łatwiej było tam dostać się do szkoły i uzyskać wsparcie materialne. Dzieci chłopskie traktowano w nich lepiej, a koszty utrzymania były mniejsze niż w Galicji.

Kształcenie dzieci, zwłaszcza w warunkach ustroju feudalnego, wystawia korzystne świadectwo umysłowości, ambicji oraz mobilności społecznej i zawodowej części chłopów szaflarskich. Nobilitowało ich ono w oczach mieszkańców wsi i okolicy. Wyróżniały się tu rodziny: Kalatowiczów. Galińskich, Makuchów, Kamińskich, Kopińskich, Skwarków i Walkiesiewiczów.

Społeczność wiejska

Egzystencja w miejscowych warunkach i w realiach trwającego kilka wieków ustroju feudalnego wytworzyła specyficzne formy organizacji i życia gromady wiejskiej. Były one nacechowane swoistą symbiozą między zbiorową (grupową) a indywidualną działalnością gospodarczą i społeczną mieszkańców.

Podobnie jak w innych wsiach Podhala, również i w Szaflarach znajdowało się sporo gruntów lichych i z braku dostatecznej ilości obornika, rzadko lub wcale nie nawożonych. Należały do nich zwykle hale, polany, krańcowe (wierchowe) odcinki ról i kamieńce nadrzeczne. Eksploatowano je zbiorowo (cała gromada) lub grupowo (współposiadacze danej jednostki gruntowej), przeważnie jako pastwisko. Do celów tych wykorzystywano również grunty ugorowane, a po żniwach (z wyjątkiem tzw. ogrodów), również ścierniska.

Dłuższa zasiedziałość tych samych rodzin na danym nadziale gruntowym, świadomość ich pochodzenia od wspólnego przodka i dziedziczenia jego spuścizny majątkowej, wzmacniała w nich poczucie określonej wspólnoty. Sprzyjała częstemu zawieraniu małżeństw między ich członkami i wytwarzaniu różnorodnych powiązań wzajemnych. Uwidaczniały się one m.in. we wzajemnym świadczeniu sobie pomocy sąsiedzkiej, posiadaniu wspólnych narzędzi, sprzężaju pociągowego, budynków gospodarskich i obiektów przemysłu wiejskiego (młyny, tartaki, folusze, olejarnie). O znaczeniu owych powiązań świadczyć może fakt, iż jeszcze z końcem XIX w. chłop szaflarski dość powszechnie określał swojego sąsiada mianem „wspólnika”.

Poszczególne nadziały gruntowe stanowiły także podstawowe jednostki administracyjne i daninowo-podatnicze w obrębie wsi. Dotyczyło to również polan i hal. Na czele każdej z nich stał obieralny przedstawiciel. Reprezentował on jej interesy przed urzędem wiejskim, ściągał od poszczególnych chłopów świadczenia i należności, jakimi była obciążona dana jednostka. Czynił to proporcjonalnie do wielkości udziału gruntowego posiadanego w niej przez danego użytkownika. Stał na straży przestrzegania ustaleń podejmowanych przez ogół współposiadaczy. W przypadku roli, należały do nich egzekwowanie terminów prac polowych, określanie granic gruntów przeznaczonych pod uprawę i ugorowanie, likwidacja „pustek’, zapobieganie szkodom polowym, kradzieżom itp.

Względy natury organizacyjnej, ekonomicznej i bezpieczeństwa, skłaniały często mieszkańców wsi do zespalania wysiłków dla wspólnego dobra. Objawiało się to m.in. w zbiorowych wypasach zwierząt w strefie halnej, pod fachowym nadzorem bacy, w naprawie dróg, grupowych wyjazdach po drzewo w trudniej dostępnych partiach gór, w wyprawach na dalekie targi, usługach wozackich (wzajemna pomoc w drodze i obrona przed napadami rabusiów), czy w sezonowych wyjściach zarobkowych.

Najwięcej osób angażowały jednak zwykle konflikty z dworem i innymi gromadami, dotyczące uprawnień lub stanu posiadania wsi jako całości, względnie też znacznych grup jej mieszkańców. Tych zaś w omawianym okresie było niemało. O niektórych z nich wspominano już poprzednio. Z innych wymienić należy spór graniczny z Leśnicą czy konflikty Kalatów z dziedzicami dóbr zakopiańskich z lat 1825-51, o grunty i uprawnienia leśno-pastwiskowe na terenie Tatr. Rzecz znamienna, że to częste współdziałanie w różnych grupach i z całą społecznością wioskową, szło w parze z rozwiniętym indywidualizmem posiadania i dużym poczuciem niezależności własnych poczynań, jakie cechowały chłopa szaflarskiego.

W schyłkowej fazie ustroju feudalnego w organizacji i życiu wewnętrznym dawnej gromady wiejskiej zachodziły już widoczne zmiany. Mimo to przed 1848 r. zachowała ona nadal jeszcze wiele z owych dawnych cech. Świadczy o tym m.in. szkic poświęcony góralom podhalańskim. Powstał on w latach poprzedzających uwłaszczenie chłopów. Zawiera wiele cennych informacji i spostrzeżeń, świadczących o dość dobrej znajomości przez autora spraw, o których pisze. Nieco uwagi poświęca w nim również gromadzie. Z treści rękopisu i innych ówczesnych przekazów wynika, że obok wójta i przysiężnych, w skład urzędu wiejskiego wchodzili przedstawiciele poszczególnych ról, zwani też dziesiętnikami oraz gajni. Pierwsi z nich reprezentowali swoje jednostki gruntowe i dostarczali informacji o nich. W razie potrzeby wzywali też przed urząd gromadzki ich mieszkańców. Zadaniem gajnych było natomiast pilnowanie pól i lasów chłopskich przed szkodami i kradzieżami.

Każda gromada obierała sobie pisarza, a niektóre również sędziego wiejskiego, rozstrzygającego drobniejsze spory między mieszkańcami. Jeśli prowadzono zatargi z dworem, mogła ona również powołać dwu własnych deputowanych. Byli nimi zwykle ludzie doświadczeni i znający lepiej działalność urzędów państwowych. Wszyscy oni musieli być zaaprobowani przez dominium lub cyrkuł.

Prawo do współdecydowania o sprawach gromady mieli przede wszystkim gospodarze. Nie posiadali go młodzi ludzie, którzy nie założyli jeszcze własnej rodziny, a tylko w dość ograniczonym stopniu biedota wiejska. Nawet we wsiach o dużym rozrzucie przestrzennym zabudowy informacje i decyzje urzędu docierały szybko do zainteresowanych. Przenosili je do swoich ról w pierwszym rzędzie ich przedstawiciele.

Zebranie zwoływał wójt przy pomocy krzywej laski z nacięciami, przekazywanej od domu do domu. Jeśli miano podejmować na nich ważne i trudne decyzje, urzędowi gromadzkiemu towarzyszyła „rada starszych”, złożona z bardziej znaczących i doświadczonych gospodarzy. W trakcie obrad zasięgano jej opinii w omawianych sprawach. Stanowiła jednak takie wpływową grupę nacisku. Nie należały wszelako do rzadkości przypadki, że obydwie te grupy, reprezentujące przeważnie zamożnych chłopów, dogadywały się ze sobą kosztem interesów biedniejszej ludności. Zawierały też porozumienia z dworem, z których korzyści wynosili wyłącznie lub głównie oni. Przewagę liczebną we wsi mieli jednak posiadacze małych gospodarstw. Działając w sposób zorganizowany, potrafili wywierać duże naciski na urząd gromadzki, domagając się uwzględniania także i ich interesów.

Autor wspomnianego już rękopisu odnotował, że tamtejsi chłopi nie znosili wręcz wywyższania się jednych nad drugich, a osoby wysługujące się dworowi wyklinali spośród siebie i otaczali pogardą. Jeśli obawiali się zdrady lub zbytniej ugodowości urzędu wiejskiego, organizowali uprzednio potajemne zebrania swoich stronników. Po uzgodnieniu postulatów i ustaleniu taktyki postępowania, nachodzili gromadnie zebrania urzędu. Interweniowali głośno, gdy zajmował inne niż oni stanowisko, a nawet wywoływali tumulty. Udawali się również do sędziego wiejskiego. Jeśli jednak zabiegi te okazywały się nieskuteczne, zwoływano walne zgromadzenie, czyli wiec mieszkańców. Prowadziła je zwykle osoba ciesząca się szacunkiem i nie uczestnicząca bezpośrednio w sporze. Zgodnie ze starym zwyczajem, rozstrzygnięcia i decyzje, jakie na nim podejmowano „mocą całej gromady”, winny obowiązywać wszystkie zwaśnione strony. Ich nierespektowanie, np. przez urząd wiejski, było traktowane jako „obraza powagi” i woli ogółu ludności. Spotykało się też z jej nieprzychylnym nastawieniem. Zanoszono wówczas zwykle skargi do władz na aktualny urząd, domagając się jego odwołania. Dochodziło przy tym do pobicia osób szczególnie nielubianych, a nawet do potajemnego podpalania ich zabudowań. Nawet gdy ludzie ci cieszyli się dużym poparciem dworu, podejmowane przeciw nim działania gromady, okazywały się skuteczne. Po pewnym czasie sami rezygnowali z pełnionych funkcji, byli z nich odwoływani przez władze lub nie przedłużano im mandatu na następną kadencję.

Zwraca uwagę duża zdolność ówczesnych czynszowych chłopów szaflarskich do samoorganizacji, sprawowania kontroli nad działalnością urzędu wiejskiego oraz czuwania nad tym, aby dominium nie ingerowało zbytnio w wewnętrzne sprawy ich gromady. Niektóre z tych reliktów jej dawnej organizacji zanikły w Szaflarach dopiero z końcem XIX w. Należały do nich m.in. instytucja wolnego wiecu wiejskiego, opodatkowanie się na różne cele czy wyłanianie reprezentacji gromady w oparciu o tradycyjny podział na role.

Wieś a wydarzenia w regionie i kraju

Społeczność wiejska żyła na co dzień przede wszystkim sprawami własnymi i swojej gromady. Szaflary były jednak znaczącą gospodarczo wsią. Leżały w pobliżu Nowego Targu. czołowej miejscowości Podhala, gdzie krzyżowały się główne drogi w regionie. Jedna z nich biegła przez ich teren na południe, ku Tatrom, skąd eksportowano znaczne ilości drzewa i produktów pochodzenia leśnego. Przez większość lat omawianego okresu znajdował się tam jeden z większych ośrodków górniczo-hutniczych w Galicji. Jego zmierzch zbiegł się w czasie z początkiem kariery turystyczno-wypoczynkowej i leczniczej Zakopanego, którego znaczenie dość wcześnie zaczęło wykraczać poza granice zaboru austriackiego. Nie pozostawało to bez wpływu na samą wieś. Dzięki jej położeniu i znaczeniu, mieszkańcy Szaflar uczestniczyli bardziej aktywnie w wydarzeniach rozgrywających się w regionie i kraju lub byli w nie częściej wikłani niż ich ziomkowie z miejscowości usytuowanych mniej korzystnie i słabiej skomunikowanych „ze Światem”. Szczupłe ramy niniejszego opracowania nie pozwalają na ich bliższe omówienie. Z konieczności autor ograniczy się więc do przedstawienia tylko niektórych spośród nich.

Wprowadzenie przez władze austriackie monopoli: solnego (od 1776 r.), tytoniowego (1778), prochu i saletry (1786), okresowych ograniczeń w handlu różnymi towarami i rozbudowanych opłat celnych, czyniły opłacalnym przemyt. W tym ryzykownym procederze uczestniczyli również szaflarzanie, szmuglując różne towary przez granicę z Węgrami. Przemytnicy, działający przeważnie w zorganizowanych grupach, byli nierzadko uzbrojeni. Po napotkaniu straży granicznej, uciekali, ostrzeliwując się. Podczas jednej z takich potyczek w 1830 r. został ranny Wojciech Mrugała z Szaflar, a Walentego Skwarka aresztowano przy przewożeniu tytoniu i prochu do Krakowa.
Wzmożone pobory do armii w czasie przewlekłych wojen z Francją (1791 – 1814), powodowały ucieczki młodych mężczyzn na Węgry i ich częste samookaleczenia (jak np. ucinanie palców), celem uniknięcia służby wojskowej. Lata 1809-13 stały pod znakiem inflacji, głodu, drożyzny i widocznego w zachodnich obwodach Galicji rozprzężenia aparatu władzy. Blokada napoleońska nasiliła przemyt zakazanych towarów. Mnożyły się ucieczki z wojska. Dezerterzy tworzyli bandy rabujące ludzi na drogach. Nachodzili też mieszkania zamożniejszych chłopów, wymuszając okrutnymi torturami ujawnianie miejsc z ukrytymi pieniędzmi. W 1813 r. napadli nocą m.in. na dom w Szaflarach, w którym mieszkał rewizor cyrkularny Notter. Nie mogąc sforsować zabezpieczonych odpowiednio drzwi, próbowali wedrzeć się przez okno. Dostępu doń, mimo odniesionej rany, bronił jednak szablą rewizor. O świcie zbójcy zbiegli. Ze wsparciem cyrkułu i dominiów, mężczyźni ze wsi, łącznie z mieszkańcami innych gromad, uczestniczyli w obławach na ukrywających się w lasach rabusiów.

Jeszcze jako poddani kameralni, chłopi szaflarscy podkreślali w swoich skargach dobrodziejstwa i przywileje, jakimi obdarowywali ich królowie polscy, a które pod nowym panowaniem były im odbierane lub ograniczone. Ilość owych uwag i opinii wzrosła po 1819r., kiedy znaleźli się pod rządami prywatnych dziedziców. Wywoływało to niezadowolenie władz, szerzących wśród ludu kult „dobrego cesarza” austriackiego. W tych ich postawach dopatrywały się one wpływu niechętnie nastawionych do Austrii „pokątnych pisarzy i doradców”. Nastroje te znalazły swój wyraz w wydarzeniach 1846 r.

W ramach przygotowań do mającego wybuchnąć powstania narodowego, akcję konspiracyjną w parafii szaflarskiej prowadził ks. Michał Janiczak, urodzony w 1816 r. w Zarnówce, w obwodzie Bocheńskim, absolwent Gimnazjum Pijarskiego w Podolińcu. Prowadzona przez niego agitacja okazała się mniej skuteczna niż w parafii chochołowskiej. Zdołał on jednak pozyskać dla swoich planów kilkudziesięciu chłopów z Szaflar i Białego Dunajca. W wyznaczonym dniu pomaszerował na ich czele do Poronina. Tam, po połączeniu się z oddziałem sformowanym przez ks. Michała Głowackiego, mieli rozbić miejscową komorę skarbową i wspólnie z innymi powstańcami z Podhala ruszyć w kierunku Wadowic. W Poroninie nie zastali jednak zapowiedzianego oddziału powstańczego. Drogę zastąpiła im natomiast uprzedzona o ich nadciągnięciu straż graniczna. Po krótkiej walce oddział ks. Janiczaka rozproszył się, a on sam, w obawie przed represjami, uszedł na Węgry, gdzie ukrywał się do amnestii w 1848 r. Nie wiadomo, czy i w jakim zakresie prześladowania dotknęły również chłopów. Było to pierwsze czynne wystąpienie szaflarzan, pod wodzą swojego kapłana, przeciwko rządom zaborczym.

W konspiracji nie brał udziału i powstania nie wspierał nikt z dworu szaflarskiego. Mimo to przeżywał on wówczas chwile grozy. Gromady chłopów ze wsi podgorczańskich, wsparte Zagórzanami (miejscowości po północnej stronie Gorców), dokonywały zbrojnych najść na dwory, m.in. w Sieniawie, Pieniążkowicach, Morawczynie i Ludźmierzu, dopuszczając się aktów przemocy i rabunków. Zaniepokojony nimi dziedzic, zwrócił się o pomoc do miejscowych chłopów, obiecując im w zamian swoją wdzięczność i nagrodę. Ci jednak, uprzedzeni doń, nie zareagowali pozytywnie na jego prośbę. Od zamierzonego marszu na Szaflary powstrzymała jednak tłum rabusiów wiadomość, że władze zdołały zgromadzić w Nowym Targu pod bronią oddział straży finansowej i około 300 rezerwistów.

W 1849 r. , w drodze na Węgry, obozowało w okolicach Nowego Targu 70.000 Rosjan. Między szaflarzanami a stojącymi pod ich wsią żołnierzami doszło do nocnej bójki. Chłopi zarzucali potem wojsku, że tratuje im pola, ścina drzewa oraz rekwiruje samowolnie zboże, siano i słomę. Dowódca oddziału skarżył się natomiast podczas dochodzeń, że mieszkańcy wsi podchodzą nocą do obozu, kradnąc wszystko, co wpadnie im pod rękę, w tym konie i broń. Poją również gorzałką żołnierzy i wartowników (widocznie z dyscypliną pełnienia wart nie było najlepiej), by tym łatwiej mogli ich potem okraść.

W okresie powstania styczniowego, wśród światłych warstw społeczeństwa polskiego w Galicji, organizowano zbiórkę na fundusz narodowy. Kierujący nią w obwodzie sądeckim hr. Marceli Drohojowski z Czorsztyna odnotował, iż ówczesny dziedzic szaflarski, Adam Uznański, mimo pożaru i długów, dał na ten cel 386 złr. W porównaniu z latami poprzednimi, oznaczało to zmianę w nastawieniu owej rodziny do sprawy niepodległościowej. Drohojowski zaznaczył jednak, że dla władz państwowych opodatkował się na 500 złr., a jego patriotyzm określił jako niedoświadczony, czyli niepewny, bo nie potwierdzony jeszcze przekonywującymi czynami.

Ważnym wydarzeniem we wsi było uruchomienie w 1899 r. linii kolejowej z Chabówki do Zakopanego. Zapewniła ona regularne połączenia między Podhalem a Krakowem i Nowym Sączem, ułatwiając walnie masowe przewozy ludzi i towarów. Przyczyniło się to do rozwoju ruchu turystycznego i wczasowego na terenie Tatr i Podhala. Mieszkańcom Szaflar przysparzało nowych miejsc pracy i dodatkowych dochodów.

Pod koniec omawianego okresu bardziej światła część miejscowych chłopów angażowała się już aktywnie w działalność ówczesnych organizacji, akcentowała też swoją polskość. Przykładem tego może być ufundowanie w 1910 r. przez wiernych tamtejszej parafii metalowego krzyża wysokości 10 m., z okazji pięćsetnej rocznicy bitwy pod Grunwaldem. Został on uroczyście przewieziony na wzgórze Ranisberg i umieszczony na jego szczycie.

Lata I wojny światowej należały do trudnych dla mieszkańców wsi. Spora liczba mężczyzn walczyła na froncie. Z niepokojem oczekiwano listonosza z urzędowym zawiadomieniem o śmierci syna lub męża. Zmalał wydatnie ruch turystyczno-wczasowy i dochody związane z jego obsługą. Utrudnione były takie wyjazdy zarobkowe w dalsze okolice Galicji i Węgier, nie mówiąc już o innych państwach. Malał import żywności na Podhale. W związku z tym już w 1915 r. rozpoczęto racjonowanie chleba, mąki i mięsa. Łącznie z przedłużającą się wojną, powodowało to pewne przygnębienie wśród ludności, ale nie apatię. Codziennym trudnym zabiegom o byt materialny towarzyszyła jednak nadzieja, że obok wielkich zniszczeń, wojna przyniesie także pozytywne zmiany dla nich i ich kraju.